Zaczyna się sezon polowania na dzikie ptaki. Myśliwi zastrzelą dziesiątki tysięcy zwierząt

Od 15 sierpnia myśliwi mogą strzelać do 13 gatunków ptaków. Ekolodzy zbierają podpisy pod petycją ws. zaprzestania polowań na dzikie ptaki. Argumentują, że nawet co trzeci zastrzelony to... osobnik objęty ochroną.

Od dziś (15 sierpnia) legalnie strzelać można m.in. do bażantów, kaczek krzyżówek, ale też do gołębi grzywaczy i słonek. Na liście przygotowanej przez Ministerstwo Środowiska jest 13 gatunków ptaków.

-  Jaki jest sens tych polowań? - pytał Roberta Jurszo Jakub Janiszewski, gospodarz Połączenia w TOK FM.

- To bardzo dobre pytanie, ponieważ z punktu widzenia tzw. racjonalnej polityki łowieckiej, takie polowania mają żadnego sensu - odpowiedział dziennikarz OKO.press. 

W dyskusji dotyczących polowań na ptaki często pojawia się argument dotyczący strat w uprawach, jakie mają powodować te zwierzęta. Ale jak podkreślił Jurszo, nie ma żadnych możliwości, by zweryfikować informacje dotyczące skali tego zjawiska. Dlaczego? Bo nikt nie gromadzi danych na ten temat.

Co ciekawe, na liście 13 gatunków, do których za zgodą ministra można strzelać, tylko gęsi można "oskarżać" o niszczenie pól. Chodzi głównie o uprawy ozimin. Ale gęsi na liście ministerstwa to mniejszość ptaków do odstrzału (trzy na 13 gatunków).

Petycja ws. zakazania myśliwym odstrzału dzikich ptaków

-  O stratach mówić można lokalnie w zachodniej Polsce, ale to jest do załatwienia np. poprzez program samorządowy i wypłatę rekompensat finansowych. Gdyby naprawdę chciano zapobiegać niszczeniu upraw przez ptaki, to wystarczyłoby używać dział hukowych, by przepłaszać ptaki z pól - argumentował w TOK FM Tomasz Zdrojewski, z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Organizacja należy do koalicji Niech żyją, która domaga się zaprzestania polowań na dzikie ptaki. I zbiera podpisy pod apelem w tej sprawie do ministra środowiska Henryka Kowalczyka.

Jak podkreślił ekolog, sam sposób polowania pokazuje, że nie o odstraszanie ptaków od pól chodzi. Bo "zasadzają się na ptaki w miejscach ich żerowisk i noclegowisk". - Tam [myśliwi - red.] do zwierząt strzelają i...  przepłaszają na pola z oziminą. Sami więc przykładają się do szkód - ocenił.

Zdrojewski zwrócił uwagę na to, że w czasie polowań ginie wiele ptaków, do których legalnie strzelać nie można. Problem polega m.in. na tym, że zgodnie z przepisami myśliwi mogą strzelać po zmierzchu, kiedy ptaki wracają z żerowiska i godzinę przed wschodem słońca. A wtedy widoczność jest zła. Myśliwi nie widzą więc do jakich ptaków strzelają i robią to na oślep.

- Przy strzelaniu do wzbijających się stad ptaków masowo się je rani, bo wiązka śrutowa amunicji myśliwskiej składa się z setek drobin, które rozbryzgują się chmurą w powietrzu - podkreślił ekolog w rozmowie z Agatą Kowalską.

I dodał, że legalnie można polować nawet w sąsiedztwie miejsc, w których ptaki objęte są ochroną. - Park Narodowy Ujście Warty to niezwykle cenna ostoja ptaków - jedna z najcenniejszych w Polsce i Europie. A praktycznie na granicy parku organizowane są zbiorowe polowania. Strzela się do zwierząt, które dopiero co mogły wylecieć z parku narodowego - tłumaczył.

Przyjemność. Zabawa. Tradycja

Skoro więc ptaki nie powodują masowych strat w rolnictwie, to czemu minister zgadza się na to, by myśliwi mogli do nich strzelać?

- Może uzasadnienie jest jedno: tradycja. I jak mówią niektórzy myśliwi, że wolą rosół z dzikiej kaczki niż z takiej "zwykłej" kupionej w sklepie - stwierdził Robert Jurszo.

Za przywiązanie do tej tradycji przyroda musi słono zapłacić. W ubiegłym sezonie łowieckim ustrzelono blisko 180 tys. ptaków. I na pewno nie wszystkie ofiary były reprezentantami gatunków, do których w świetle prawa można strzelać.

Dziennikarz OKO.press przedstawił dane, z których wynika, że nawet ponad 30 proc. upolowanych ptaków to przedstawiciele gatunków chronionych.

Warto pamiętać, że masowe zabijanie ptaków to nie tylko polska tradycja. My mamy wielbicieli rosołu z dzikiej kaczki, pieczonej dzikiej gęsi czy pasztetu z bażanta. We Francji ofiarami kulinarnych tradycji padają np. drozdy, na Cyprze m.in. skowronki. Na wyspie co roku ginie blisko 2,5 mln małych ptaków śpiewających.

W strzelaniu do takich ptaków specjalizują się też Włosi. Zabijają je oczywiście po to, by zjeść. A że polowania na ptaki śpiewające są we Włoszech zabronione, włoscy myśliwi jadą do innych państw UE (np. Rumunii) , by tradycji stało się zadość.

"Nadmierna wrażliwości" ws. zwierząt? Sumińska oburzona pomysłem ministra: Cierpliwość się wyczerpała

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM