Diduszko-Zyglewska: Powtarzajmy to: ONR przed wojną wspierał Hitlera. Nie odciął się od tego

15 sierpnia ONR zorganizował przemarsz przez Warszawę. Kilkadziesiąt osób blokowało go, siadając na jego trasie. Zostali wyniesieni przez policję. Ratusz nie zdelegalizował wydarzenia narodowców.

Wczoraj - 15 sierpnia - odbył się w Warszawie IV Marsz Zwycięstwa zorganizowany przez ONR. Blokowali go m.in. Obywatele RP. Policja wylegitymowała ponad 50 osób, które usiadły na trasie przemarszu i niechciały opuścić tego miejsca.

Dziennikarz jest również na służbie

- Zdumiewające były dla mnie powtarzane przez megafony komunikaty policyjne, które wzywały osoby siedzące na ulicy do przepuszczenia legalnego przemarszu. Padało w nich także: "Wzywamy rónież dyplomatów, posłów i dziennikarzy do opuszczenia miejsca nielegalnego zgromadzenia" - mówiła Renata Kim, obserwująca wczorajsze wydarzenia jako dziennikarka.

Gościni TOK FM zaznaczyła, że odbyła później kilka dyskusji z policjantami, którzy ochraniali swoich kolegów wynoszących osoby blokujące przemarsz ONR.

- Rozmowy dotyczyły tego czy ja jestem tutaj na służbie, podobnie jak oni. Nie przyjmowali tego do wiadomości. Był taki moment, kiedy szłam już z marszem ONR i jego uczestnicy wyprosili mnie. Powiedzieli, że nie mam prawa tam być. Poprosiłam o pomoc policjanta. Powiedział: bardzo panią proszę, niech pani tego nie robi. Tłumaczenie, że jestem tutaj na służbie nic nie dawało - opowiadała dziennikarka "Newsweeka".

Czytaj też: "Warszawa wolna od faszyzmu" - skandowali Obywatele RP blokujący przemarsz ONR

Publicystka podkreśliła, że "było to bardzo przygnębiające, ponieważ komunikat był taki, że ONR może maszerować przez Warszawę z flagami falangi, krzycząc nienawistne hasła, a obywatele, którzy zdjęli buty, by pokazać, że są całkowicie bezbronni, zostali po prostu usunięci".

- Nie widziałam brutalności policji. Widziałam brutalną metodyczność w wynoszeniu tych ludzi. Potem okazało się, że ONR zmienił trasę i triumfalnie wkroczył na plac Zamkowy. Ochraniała ich policja - zaznaczyła Renata Kim.

Przemarsz ONR: Dlaczego Ratusz go nie zdelegalizował?

Agata Diduszko-Zyglewska z "Krytyki Politycznej" zwróciła uwagę, że Ratusz nie zdelegalizował wczorajszego wydarzenia oprganizowanego przez ONR, ponieważ nie było ono "aż tak spektakularne, jak to 1 sierpnia". Wówczas uczestnicy marszu byli wyposażenie m.in. w race i rozstawili namiot ze swoimi hasłami w centrum miasta. Władze Warszawy zapowiedziały jednak, że przyjrzą się sprawie. 

Publicystka zaznaczyła, że bardziej podobało jej się poprzednie działanie miasta. 

- Powtarzajmy to cały czas: ONR to jest organizacja nawołujaca do przemocy, rasistowska, ksenofobiczna i organizacja, która przed wojną, bo to jest ta sama organizacja, wspierała politykę Hitlera i pisała o tym, że Hitler robi wspaniałą rzecz w rozwiązaniu kwestii żydowskiej - przypomniała Agata Diduszko-Zyglewska.

- Obecny ONR odwołuje się bezpośrednio do tej retoryki i do tej ideologii. Organizacja przed wojną została rozwiązana i uznana za nielegalną, właśnie m.in przez to wspieranie Hitlera. Natomiast teraz, pomimo, że całkowicie odwołuje się do tamtej organizacji, nigdy się od tego nie odciął, jak widzimy, może chodzić po ulicach miasta całkowicie zniszczonego przez nazistów - mówiła gościni TOK FM.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Dlaczego ludzie nie chcą wesprzeć haseł "Warszawa wolna od faszyzmu", tylko chcą oglądać samoloty i transportery na ulicach?;
  • o przemocy symbolicznej w polskich szkołach;
  • o egzorcyzmach w Polsce; 
  • czy "Kocham Polskę" Roberta Biedronia ma szansę na sukces wyborczy.

"Warszawa wolna od faszyzmu" Marsz ONR blokowany przez kontrmanifestantów

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM