"PO jest zbiorowym Kaczyńskim sprzed trzech lat". Diagnoza Jażdżewskiego nie spodobała się Lisowi

- Trzy lata przekonywania: musicie zagłosować na PO lub jej koalicjantów, nie dają efektów. PiS prowadzi w sondażach - zwrócił uwagę Leszek Jażdżewski w TOK FM. Porównał Platformę do... Jarosława Kaczyńskiego.

Według najnowszego sondażu IBRIS dla "Rzeczpospolitej", PiS wraz z sojusznikami od Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry może liczyć na 38 proc. głosów. Na PO chce głosować 25 proc. wyborców, a sojusznik Platformy - Nowoczesna nie ma szans na wejście do Sejmu.

- Trzy lata przekonywania: musicie zagłosować na PO lub jej koalicjantów, nie daje efektów. PiS prowadzi w sondażach - komentował w Poranku Radia TOK FM Leszek Jażdżewski.

Według redaktora naczelnego "Liberté!", sytuację Platformy Obywatelskiej można porównać do położenia... Jarosława Kaczyńskiego.

- Myślę, że PO jest dziś trochę zbiorowym Jarosławem Kaczyńskim sprzed trzech lat.  Kaczyński był wtedy człowiekiem, który w opinii komentatorów prawicy po przegraniu siedmiu czy ośmiu wyborów z rzędu, nie był w stanie wygrać kolejnych. Ale równocześnie był zbyt silny, by można było sobie wyobrazić bez niego jakąkolwiek konfigurację polskiej prawicy - powiedział Leszek Jażdżewski.

- I teraz PO ma ten sam problem. Moim zdaniem nie jest w stanie dziś wygrać wyborów, ale jednocześnie nie da się jej zignorować, nie da się zbudować żadnej konfiguracji politycznej bez PO - tłumaczył komentator w Poranku Radia TOK FM.

Jak przypomniał Jażdżewski, Kaczyński dokonał przełomu dopiero kiedy wycofał się z pierwszej linii, do której wypchnął mniej znanych polityków w rodzaju Andrzeja Dudy i Beaty Szydło.

- Wydaje mi się, że w PO nie da się tego zrobić - mówił.

Czy zjednoczona opozycja pod wodzą PO wystarczy?

Diagnoza Jażdżewskiego nie spodobała się pozostałym komentatorom - Tomaszowi Lisowi i Tomaszowi Wołkowi.

- Ta strategia polega na tym, że skupiamy się wokół tego, kto jest najsilniejszy. Gdyby to SLD przewodziło opozycji, to też bym się skłaniał do wsparcia Sojuszu - tłumaczył Wołek.

- Zagłosowałby pan na postkomunistów? - dopytywał Jażdżewski.

- Absolutnie. Postkomunistami to oni byli 25-30 lat temu - stwierdził publicysta.

- Mnie by ręka zadrżała - przyznał redaktor naczelny "Liberté!".

Tomasz Lis podkreślił wagę zjednoczenia opozycji. - We wszystkich sondażach PiS ma 36-40 proc. Marzy mi się, żeby opozycja poszła razem: PO, Nowoczesna, PSL, SLD i było to wzbogacone o serię osobistości. To jedyna szansa. Jeżeli nie jesteśmy w stanie uszczknąć głosów z prawicy, a nie jesteśmy, to albo się jednoczymy i mamy szansę albo się dzielimy i nie mamy żadnych szans - ocenił Tomasz Lis

Ale zdaniem Jażdżewskiego to nie jest metoda na odsunięcie PiS od władzy. Jak przekonywał potrzebna jest "nowa opozycja" - odpowiedź dla wyborców, którzy "są oburzeni na  establishment, mają dość zgranych twarzy, które powtarzają im te same frazesy". - Mówię o dużej części elektoratu protestu, który ma dość polityków wożących się na ich plecach. Potrzeba więc demokratycznej partii antyestablishmentowej. Taka partia mogłaby zebrać kilkanaście procent głosów - przekonywał.

- O Boże.... Z jakich badań pan to wie? Palec w powietrze, tak? - dopytywał Lis. - Są takie badania, tylko nie krążą one powszechnie - zapewnił Leszek Jażdżewski.

Czytaj też: Rafał Trzaskowski: Patryk Jaki to człowiek-katastrofa. Idziemy do tych wyborów jak jedna pięść>>>

Czy zgadzasz się z Jażdżewskim, że partia elektoratu protestu może odebrać władzę PiS?

DOSTĘP PREMIUM