Awantura na konwencji PiS. Rolnicy chcieli wnieść trumnę z głową świni. "Symbol umierającego rolnictwa"

Premier Mateusz Morawiecki w ramach kampanii samorządowej spotkał się z wyborcami w Sandomierzu. Na spotkanie nie zostali wpuszczeni niezadowoleni z polityki rządu rolnicy. Próbowali wnieść trumnę z głową świni.

Na konwencję PiS na sandomierski rynek przyjechała grupa kilkudziesięciu rolników, by porozmawiać z szefem rządu o sytuacji na polskiej wsi. Pojawili się sadownicy, a także hodowcy. Mieli ze sobą trumnę - ich zdaniem - symbol umierającego polskiego rolnictwa. Na trumnie przyczepiono głowę świni, a w środku leżały warzywa i owoce, które są w tym roku wyjątkowo tanie.

- Nieopłacalne były maliny i wiśnie. Teraz są jabłka. Kosztują od 15 do 18 groszy za kilogram w skupie. Komu to się opłaca? Jesteśmy na skraju bankructwa - alarmował jeden z rolników, pan Piotr.

Wtórowali mu inni. - Tak źle nie było od wielu lat. U sadowników owoce zostają na krzakach, bo nie opłaca się ich zrywać - argumentowali.

Do Sandomierza przyjechali też ci, którzy mają problemy finansowe w związku z walką z ASF-em. - Obiecuje się nam złote góry, wielką pomoc, a są to tylko mrzonki. Świnie musimy wybijać, a nasze straty są ogromne - mówił pan Wojciech.

Konwencja PiS odbywała się na rynku, ale za barierkami, za które rolników nie wpuszczono. Zostali na zewnątrz. Przez całe wystąpienie premiera gwizdali, trąbili, uruchamiali syreny. - Jak można nas tak potraktować, zostawić poza barierkami? Jak byśmy byli obywatelami drugiej kategrii - mówił jeden z protestujących.

Podczas spotkania Mateusz Morawiecki stwierdził m.in., że aktualne problemy polskiego rolnictwa wynikają z wieloletnich zaniedbań. Według premiera, poprzednie rządy, w tym w szczególności PSL, "wyprzedały najwięcej polskich zakładów przetwórstwa". PiS chce spróbować to odbudować. 

Morawiecki podkreślał, że jego rząd planuje co najmniej podwoić pomoc na walkę ze skutkami suszy w stosunku do tego, „co dał PSL”.  Rolnicy w te zapewnienia nie wierzą - na znak protestu kilkukrotnie włączali syreny. 

Zdaniem premiera, Polska za czasów rządu PO-PSL była „papugą Europy”, a dziś wyznacza standardy i idee, które są kopiowane przez całą Europę – jak mówił - chociażby w zakresie walki z rajami podatkowymi. - W UE jesteśmy coraz ważniejszym państwem członkowskim i będziemy coraz ważniejsi - dodał.

Ardanowski: Samorządowcy specjalnie grają na czas?

Z rolnikami przez chwilę rozmawiał minister rolnictwa, Jan Ardanowski, który podkreślił, że wielokrotnie zapraszał ich na spotkania.

- Wiele razy na nich czekałem w ministerstwie rolnictwa. Nigdy nie pojawili się, ale twierdzą za to, że byli na komisji rolnictwa w Sejmie. Jednak, żeby rozwiązać problemy, trzeba rozmawiać szczegółowo. Tym bardziej że narastały one przez lata - mówił Ardanowski.

Rolnicy na to: - Proponuje się nam rozmowy "na odczepnego". One nic nie wnoszą. Nie ma realnej pomocy dla sadowników. Nie ma wsparcia dla hodowców. To, co słyszymy, odbieramy jako ruchy pozorne - mówili protestujący.

Minister zwrócił też uwagę na to, że rząd jest przygotowany na pomoc rolnikom i wypłatę rekompensat z tytułu strat spowodowanych suszą.

- Jeśli ktoś ma dobrą wolę, to Polak z Polakiem powinien zawsze się dogadać, a ja nie widzę tutaj chęci z drugiej strony - stwierdził szef resortu rolnictwa, jednocześnie tłumacząc, że winę za to, że nie ma jeszcze wypłat związanych z klęską suszy ponoszą samorządy.

- Musi zakończyć się szacowanie strat w gminach, a na ponad 2300 gmin protokoły spłynęły tylko od 750 miejscowości. Czekam na pozostałe, by wyliczyć stawkę pomocy - podkreślił.

- Dlaczego wójtowie nie przekazują tych dokumentów do wojewody? Może jest to obstrukcja działająca na zasadzie: "Będziemy przetrzymywali, a ludzie niech denerwują się na rząd, na ministra, na premiera, na rząd dobrej zmiany" - zastanawiał się głośno minister Ardanowski.

Minister odniósł się też do tematu ASF

Chce by pieniądze, które miały iść na budowę płotu na  wschodniej granicy (chroniącego przed przemieszczaniem się dzików) przeznaczyć m.in. na płacenie myśliwym za każdego dzika. Nawet po 300 zł za jedno zastrzelone zwierzę. Jak mówi, na walkę z ASF jest w budżecie państwa kilkaset milionów złotych. - Trzeba doprowadzić do depopulacji dzika. To nie będzie sposób na wyciąganie pieniędzy. To ma być zapłata za pracę wykonaną na rzecz polskiego rolnictwa i polskiej racji stanu - dodał J. Ardanowski. Nie zdradził, od kiedy nowe zasady mogłyby wejść w życie.

Rząd zabezpieczył na pomoc rolnikom 800 mln zł. "To starczy tylko na trzy województwa" - stwierdziła wiceszefowa PSL

DOSTĘP PREMIUM