Dwie mamy i tata? Superniania: Nie ma badań stwierdzających zły wpływ co-parentingu na dziecko

Dorota Zawadzka, psycholożka rozwojowa znana z programu telewizyjnego "Superniania", tłumaczyła w TOK FM, na czym polega co-parenting, czyli zawarcie umowy dotyczącej wychowania dziecka.

Co-parenting lub po polsku współrodzicielstwo, to wspólne wychowywanie dzieci. Ta idea staje się coraz popularniejsza na zachodzie Europy.

Jak to wygląda w praktyce? Para homoseksualna może za pośrednictwem portalu lub aplikacji znaleźć osobę, z którą chciałaby mieć dziecko. Tworzą związek, by potem ta "trzecia" osoba włączyła się w wychowanie dziecka.

Nie jest to jednak metoda stosowana tylko przez związki homoseksualne. Dorota Zawadzka, psycholożka rozwojowa, tłumaczyła w TOK FM, że "nie jest to też wcale nowa rzecz". 

- To się zaczęło pod koniec XX wieku tak naprawdę od ludzi heteroseksulanych, którzy nie mogąc znaleźć miłości tzw. romantycznej poszukiwali dla siebie miłości rodzicielskiej. Spotykali się, ustalali, że będą jak białe małżeństwo. Zrobią dziecko, a potem będą je wspólnie wychowywać - mówiła gościni Piotra Maślaka.

Co-parenting: jak dzieci reagują na inny model rodziny?

- Nie ma żadnych dużych badań, które powiedziałyby, że życie w tego typu dużych rodzinach ma jakikolwiek zły wpływ na dziecko. Wręcz przeciwnie. To są bardzo otwarte dzieci, bardzo tolerancyjni ludzie, którzy akceptują inność dużo bardziej niż pozostali - podkreśliła gościni TOK FM. 

Prowadzący zaznaczył, że związkom opartym na współrodzicielstwie nie można zarzucić nieobecności drugiej płci w wychowaniu dziecka. Zgodziła się z tym Dorota Zawadzka i dodała:

- Jeżeli popatrzymy uczciwie na tzw. tradycyjne rodziny, to bardzo często przekonujemy się, że tam wzorców rodzicielstwa, matki czy ojca nie ma.To są często nieobecni ojcowie i zapracowane, sfrustrowane matki. Nierzadko skonfliktowani ze sobą ludzie, którzy są ze sobą w imię wymyślonego przez nich dobra dziecka - zaznaczyła Zawadzka i dodała, że dzieci z rodzin co-parentingowych mają po prostu inny świat: - Jeśli dziecko ma dwie osoby, do których mówi mama, to dla niego to jest zupełnie normalne. Postrzega świat zastany i go akceptuje - tłumaczyła specjalistka.

Co-parenting: najważniejsza jest przyjaźń

Jako największą zaletę współrodzicielstwa psycholożka wymieniła przyjaźń, która jest jego podstawą. Zaznaczyła, że dzieci wychowane w takich związkach są bardzo kochane i zadbane. 

- W tych związkach nie pojawia się przemoc, ponieważ ci ludzie się przyjaźnią, rozmawiają, są dużo bardziej wolni, nie mają pewnych zobowiązań wynikających z tego, że coś muszą. Oni po prostu chcą - tłumaczyła psycholożka i dodała, że rodzice bardzo szczegółowo ustalają między sobą podział obowiązków, a niekiedy także podpisują umowy cywilno-prawne, aby zapewnić dziecku należytą opiekę niezależnie od okoliczności, które mogą pojawić się w przyszłości. 

Dorota Zawadzka ma też radę na udany związek. 

- Najpierw się zaprzyjaźniajmy, a potem idźmy do łóżka. Mówię też o związkach romantycznych: najpierw się polubmy z tą osobą. Seks powinien być na końcu drogi, a nie na początku. Niestety bardzo często jest tak, że seks jest na początku, potem pojawia się dziecko, a potem już nie ma miejsca na przyjaźń - podsumowała gościni Piotra Maślaka.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM