Przyjeżdża premier, więc plakat z "Konstytucją" ma zniknąć? Taki telefon dostała żona restauratora

Plakat z napisem "Konstytucja" ma zniknąć, bo przyjeżdża premier rządu PiS - taki telefon od urzędniczki dostała żona właściciela restauracji z Puław. - Wiadomo, jaki był cel tego telefonu - mówi przedsiębiorca.

Grzegorz Szostak na drzwiach swojej małej restauracji, którą prowadzi w Parku Naukowo - Technologicznym w Puławach, powiesił plakat z napisem "Konstytucja". Jak mówi, za pośrednictwem żony urzędnicy próbowali wymóc na nim, by go zdjął, bo ma przyjechać premier. Restaurator jednak nie usunął plakatu.

Drzwi do prowadzonego przez pana Grzegorza lokalu gastronomicznego znajdują się na wprost wejścia do siedziby Puławskiego Parku Naukowo - Technologicznego, czyli miejsca, w którym swoją siedzibę ma kilkadziesiąt firm, głównie z branży nowych technologii. Dlatego każdy, kto wchodzi do budynku, widzi napis "Konstytucja" umieszczony na drzwiach restauracji. Dostrzegłby go też na pewno premier Mateusz Morawiecki, który według nieoficjalnych zapowiedzi mógł się tu pojawić w środę.

Telefon w sprawie plakatu

We wtorek żona pana Grzegorza, która nie jest związana z restauracją, odebrała telefon od jednej z kierowniczek z Parku z sugestią, że powieszony przez jej męża plakat powinien zniknąć. Bo przyjeżdża premier, będą media i przypominanie o Konstytucji nie jest to mile widziane.

- Wiadomo, jaki był cel tego telefonu. Chodziło o to, by żona wywarła na mnie pewien nacisk i dokładnie tak to się odbyło. Pierwsze słowa, gdy się po południu zobaczyliśmy, były takie "Chodź siądziemy, musimy poważnie porozmawiać". To zabrzmiało tak, jakby chciała złożyć pozew o rozwód. Okazało się, że chodzi tylko o ten plakat - mówi TOK FM Grzegorz Szostak.

Restaurator nie kryje, że pojawiła się w głowie myśl, że może ktoś zechce wypowiedzieć mu umowę najmu, ale swojej decyzji o wywieszonym plakacie absolutnie nie zmienił. Przekonuje, że żona ma takie same poglądy i go w tym wspiera.

Mężczyzna krytykuje działania obecnej władzy i łamanie przez nią Konstytucji RP. Powiesił plakat na drzwiach swojej restauracji właśnie po to, by wyrazić swój obywatelski sprzeciw wobec bezprawia. - To nie jest żadna reklama, nie jest to też nic obraźliwego czy coś, co mogłoby kogoś urazić. Plakat nie zniknie. A ten telefon do mojej żony zadziałał jakby odwrotnie - teraz zastanawiam się nad powieszeniem jeszcze większego plakatu - mówi przedsiębiorca.

Co na to władze Puławskiego Parku Naukowo - Technologicznego?

Prezes instytucji, Tomasz Szymajda mówi nam, że rzeczywiście rozmawiał o plakacie ze swoimi pracownikami. Przekonuje, że nie ma nic przeciwko poglądom poszczególnych najemców, ale na każdy wywieszony plakat czy reklamę trzeba mieć pozwolenie. Jak tłumaczy budynek jest biznesowy, wygląda prestiżowo i stąd takie zasady.

Nie dostajemy odpowiedzi wprost, dlaczego pracownik Parku dzwonił do żony pana Grzegorza. Prezes nie odpowiada także, czy gdyby najemca poprosił o zgodę na wywieszenie napisu "Konstytucja", czy by ją dostał. Dodaje jednak, że wcześniej jedni najemcy zgody na wywieszenie swoich banerów (najczęściej reklamowych) dostawali, ale inni nie. Tomasz Szymajda podkreśla, że współpraca z restauratorem do tej pory układała się bez zarzutów: organizowano wspólne wydarzenia, np. koncerty, w trakcie których pan Grzegorz zapewniał obsługę cateringową.

- Przychodzą do mnie pracownicy Parku i mi gratulują. Robią to jednak po cichu, tylko do mojej wiadomości. Boją się głośno wyrazić swoje poglądy. W przeciwieństwie do mnie - dodaje. Podobny plakat wywiesiła jeszcze jedna z firm na terenie Puławskiego Parku - jej siedziba mieści się jednak w głębi budynku, dlatego baner nie rzuca się nikomu w oczy.

O sprawie nacisku na pana Grzegorza dowiedział się lubelski KOD, którego mężczyzna jest sympatykiem. - Takie naciski są kompletnie niezrozumiałe. Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, w takiej czy innej formie. Jeśli ktoś zmusiłby przedsiębiorcę do zdjęcia plakatu, będziemy głośno protestować - mówi nam mec. Krzysztof Kamiński, jeden z liderów lubelskiego KOD.

Aleksandra Pawlicka: Dlaczego Kościół nie reagował, kiedy Konstytucja RP była wyrzucana do kosza?

Czy właściciel restauracji powinien zdjąć plakat z "Konstytucją" ze względu na przyjazd premiera?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM