Rząd Hiszpanii zatwierdził przeniesienie zwłok generała Franco. "Należy wiele zmienić w sprawach pamięci historycznej"

- To sytuacja nie do zaakceptowania, żeby ofiary obu stron konfliktu były pochowane w tym samy miejscu, w którym Franco nadal ma swój grób - powiedziała wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo.

Hiszpański rząd zdecydował o ekshumacji zwłok generała Francisco Franco. Oznacza to, że szczątki dyktatora zostaną usunięte z mauzoleum ofiar wojny domowej pod Madrytem. 

Wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo, przyznała dziś, że o podjęcie takiej decyzji "wielokrotnie apelowała do ONZ".

- To sytuacja nie do zaakceptowania, żeby ofiary obu stron konfliktu były pochowane w tym samy miejscu, w którym Franco nadal ma swój grób. To zdecydowanie brak szacunku dla ofiar wojny domowej - mówiła. 

W Dolinie Poległych pod Madrytem, gdzie znajduje się obecnie grób generała Franco,  pochowano prawie 34 tysiące ofiar wojny domowej w Hiszpanii - zarówno zwolenników, jak i przeciwników dyktatora.

Historyczna konieczność

Hiszpański rząd zapowiedział, że postara się o znalezienie godnego miejsca pochówku dla generała - jeśli nie zrobi tego jego rodzina. Zdaniem wicepremier Calvo przeniesienie zwłok Franko to historyczna konieczność: 

- Robimy to, ponieważ uważamy, że nadal należy wiele zmienić w sprawach pamięci historycznej w naszym kraju. Nie możemy marnować więcej czasu. Ofiarom tej tragicznej wojny należy się godne uczczenie. Nie ma takiego kraju, w którym przez 40 lat podtrzymywano by taką sytuację, jaka miała miejsce u nas - podsumowuje. 

Są głosy sprzeciwu

Przeciwna ekshumacji Franko jest m. in. opozycyjna Partia Ludowa. Jej lider stwierdził, że decyzja rządu prowadzi do "niepotrzebnego skłócania Hiszpanów". Zapowiedział też zaskarżenie jej do Trybunału Konstytucyjnego. 

Decyzji przeciwni są również krewni Franco i biskupi rzymskokatoliccy. Władze madryckiej archidiecezji już zapowiedziały, że nie zgodzą się na przeniesienie prochów generała bez zgody jego rodziny.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM