Upamiętnią dzieci skrzywdzone przez księży. "Kościół perfekcyjnie chroni sprawców"

W niedzielę na płotach polskich kościołów zawisną dziecięce buciki. Akcja ma upamiętnić ofiary przestępstw seksualnych popełnianych przez księży. - Kościół stosuje mechanizmy ukrywające sprawców - mówił w TOK FM jeden z organizatorów.

Akcja "Baby Shoes Remember" narodziła się w Irlandii. W najbliższą niedzielę przyłączy się do niej Polska. Jak mówią organizatorzy, chodzi o uwrażliwienie opinii publicznej na los dzieci wykorzystywanych seksualnie przez księży.

Uczestnicy wydarzenia powieszą na kościelnych płotach dziecięce buciki przepasane czarną wstęgą. Następnie uwiecznią na zdjęciach duchownych, którzy będą je zdejmowali - ma to być symbol tuszowania przez Kościół problemu.

- Kościół stosuje mechanizmy, które systematycznie ukrywają sprawców. Jeżeli dochodzi do wykorzystywania seksualnego dziecka przez kogokolwiek innego niż ksiądz, czyli przez nauczyciela, wychowawcę, członka rodziny, to nikt nie jest w stanie tego zakamuflować. A Kościół czyni to w perfekcyjny wręcz sposób - mówił w TOK FM adwokat Jarosław Głuchowski z fundacji “Nie lękajcie się”, która współorganizuje akcję.

Czytaj też: W niedzielę na kościelnych płotach zawisną dziecięce buciki. Chodzi o upamiętnienie ofiar przestępstw seksualnych

Tłumaczył też, że Kościół nie dopuszcza władz publicznych do swoich wewnętrznych akt i przez to pociągnięcie chronionych w ten sposób sprawców do odpowiedzialności jest bardzo trudne.

 - W kilku procesach występowaliśmy do organów ścigania i sądu o uzyskanie takich dokumentów. Tylko w jednym przypadku biskup zgodził się. Ale zapoznać się z dokumentami można było tylko w jego siedzibie. Nie zgodził się na kserowanie i dostarczenie do sądu. W pozostałych sprawach nie było odzewu, albo Kościół zasłaniał się autonomią - wspominał Głuchowski.

Źle rozumiana autonomia

Jak mówił, jest to źle rozumiana autonomia Kościoła, ponieważ we wszystkich kwestiach, które nie są jego wewnętrznymi sprawami, powinien on współpracować z państwem.

Jarosław Głuchowski zapewniał też, że planowana na niedzielę akcja, nie opiera się na łamaniu prawa. - To w żaden sposób nie jest społecznie szkodliwe, nikogo nie obraża i nie niszczy niczyjej własności - argumentował.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM