Komornik wszedł na konto szkoły w Wieliczce. Dzieci nie wiedzą, czy zaczną nowy rok szkolny

Rok szkolny za pasem, a szkoła nie wie, na czym stoi. Mowa o waldorfskiej podstawówce "Istota" w Wieliczce. Od stycznia nie dostała subwencji oświatowej. W efekcie na konto szkoły wszedł komornik.

Szkoła "Istota" działa od 2004 roku. Przez lata mieściła się w Krakowie, ale przed rokiem - m.in. ze względu na koszty wynajmu - zmieniła siedzibę i przeniosła się do Wieliczki. Znalazła tu odpowiedni budynek. Zgodnie z prawem, formalnie nie można przenieść placówki z gminy do gminy. Dlatego fundacja zarejestrowała szkołę raz jeszcze. Złożyła odpowiednie dokumenty i czekała. Zrobiła to, co prawda w ostatnim możliwym terminie (koniec sierpnia), ale zmieściła się w ramach czasowych, które są określone w przepisach.

- Nie czekalibyśmy do ostatniego momentu, gdyby nie to, że musieliśmy przeprowadzić w budynku różne adaptacje, a to się wiązało z odbiorami. Ani Sanepid, ani straż pożarna nie robią tego z dnia na dzień, tylko wyznaczają terminy. I stąd ten ostatni dzień. Ale zmieściliśmy się przecież w ustawowym terminie - mówi Anna Samborska - Niessner, prezes fundacji "Istota".

Komornik zajął konto

Na dokonanie wpisu do rejestru gmina miała maksymalnie 30 dni. Terminu nie dotrzymano. Fundacja próbowała naciskać, ale nic się nie zmieniło. Kolejny monit trafił do kuratora oświaty, a ten wydał postanowienie o bezczynności i polecił wpisanie szkoły do rejestru. Dokonano go ostatecznie 29 grudnia ubiegłego roku. Tyle że w swojej decyzji burmistrz określił początek funkcjonowania szkoły dopiero na wrzesień 2018 roku. W efekcie tej decyzji szkoła działała (bo miała jeszcze pozwolenie z Krakowa), ale od stycznia w ogóle nie dostawała dotacji na dzieci. 

Gmina uznaje, że - mówiąc najogólniej - pieniądze się szkole nie należały, bo zbyt późno wystąpiła o wpis do rejestru, a to spowodowało opóźnienie całej procedury i przekroczenie określonych terminów. 

Kluczowa jest data 30 września - do tego dnia każda szkoła, by dostać dotację, musi przekazać gminie informację o planowanej liczbie uczniów objętych wczesnym wspomaganiem rozwoju czy uczestników zajęć rewalidacyjnych. Jako że wpisu do rejestru do 30 września 2017 nie było, więc gmina uznaje, że szkole nie należała się dotacja.

- Do dnia 30 września 2017 roku fundacja nie była podmiotem prowadzącym szkołę podlegającą dotowaniu i szkoła ta nie mogła otrzymać dotacji oświatowej - przekazali nam reprezentujący gminę prawnicy. Czy to właściwa interpretacja przepisów? Rozstrzygnie sąd.

Dzisiaj dyrekcja starała się utrzymać szkołę z wpłat od rodziców (część z nich płaci, część - nie), ale pieniędzy było stanowczo za mało. Brakowało m.in. na opłaty. Koniec końców, na konto "Istoty" wszedł komornik. 

Zachowaniem burmistrza i jego współpracowników oburzeni są rodzice.

- Cały czas mamy w głowie pytanie, czy nasze dzieci będą mogły dalej chodzić do tej szkoły? Musimy o to walczyć, bo to nie jest zwykła szkoła. Mam dwóch synów w "Istocie" i jest to ich trzecia szkoła. Jeden z synów jest dzieckiem z niepełnosprawnością. Dwie poprzednie szkoły zawiodły. A chodzi nie tylko o edukację, ale o pewien balans między rozwojem emocjonalnym i społecznym tych dzieci  - mówi Blanka Szwabowska.

- Szkoła jest realnie zagrożona i to jest dla nas duży strach - dodaje Agnieszka Skuza, mama dwójki uczniów, też bardzo zadowolona ze szkoły.

Dwie sprawy w sądzie

Rodzice spotkali się z burmistrzem, ale niewiele to dało. -  Zadeklarował dobrą wolę, ale pozostała tylko w słowach. Nikt nie patrzy na to, że w tej szkole uczą się dzieci, które dostają realną pomoc terapeutyczną. A burmistrz mówi nam, że ma związane ręce - dodaje Blanka Szwabowska.

Poprosiliśmy burmistrza Wieliczki i jego urzędników o odpowiedź na pytanie, czy ma zamiar doprowadzić do porozumienia. - Burmistrz na jednym ze spotkań zadeklarował, że ugoda jest możliwa. Prace nad nią trwały półtora miesiąca, ale niespodziewanie gmina się wycofała. Jesteśmy w martwym punkcie - mówi szefowa fundacji.

A jak do sprawy odnoszą się urzędnicy?

- Po raz pierwszy spotkaliśmy się z sytuacją próby zarejestrowania szkoły w ciągu 20 godzin przed rozpoczęciem roku szkolnego. Ponadto, wniosek zawierał błędy, m.in. załączony statut dotyczył szkoły krakowskiej i brakowało uprawomocnionej opinii straży pożarnej - tłumaczy Magdalena Golonka z Urzędu Miasta w Wieliczce.

- Cóż to za argument? Skoro jest określony termin na złożenie dokumentów do 31 sierpnia i tego terminu szkoła dotrzymała - odpierają zarzut rodzice.

W ich ocenie sytuacja jest absurdalna. - Jedna sprawa w sądzie o bezczynność zakończyła się już wyrokiem przychylnym dla nas. Dwie inne są w toku - dodaje Anna Samborska - Niessner, prezes fundacji "Istota".

Jak tłumaczy, nie ma zamiaru odpuścić i będzie walczyć o pieniądze z subwencji za 8 miesięcy aż do skutku. - Tyle tylko, że może się okazać, że nasza wygrana będzie za dwa lata, wiadomo, ile trwają postępowania sądowe. Co ze szkołą do tego czasu? To jest ogromny dylemat - dodaje nasza rozmówczyni.

Stare długi 

- Krzywdzące dla gminy Wieliczka jest sugerowanie jakiegokolwiek związku pomiędzy zajęciem komorniczym dokonanym w stosunku do Fundacji "Istota" a działalnością gminy. Warto nadmienić, że podstawą tytułu egzekucyjnego są zobowiązania powstałe przed przeniesieniem siedziby szkoły do gminy Wieliczka - napisała nam Magdalena Golonka z Urzędu Gminy.

Szefowa "Istoty" odpiera te zarzuty. Zwraca uwagę na zmienność stanowiska w zależności od urzędnika.

- W czerwcu burmistrz na spotkaniu ze mną i z pełnomocnikiem fundacji przepraszał za brak wpisu w terminie. Tłumaczył, że urząd 31 sierpnia "poszedł spać, a nie powinien”. Mówił o tym, że edukacja jest jednym z jego oczek w głowie i jest gotowy do podpisania ugody. Dwa miesiące później jego służby metodą zdartej płyty powtarzają niedorzeczną argumentację, którą w międzyczasie obalił sąd prawomocnym wyrokiem oraz małopolski kurator oświaty wydając postanowienie. Zarówno wyrok, jak i postanowienie wskazują, że nie było żadnych braków, które byłyby przeszkodą do dokonania wpisu szkoły do ewidencji - mówi Anna Samborska - Niessner.

W jej ocenie kuriozalna jest też informacja burmistrza dotycząca zajęcia komorniczego. - Gdyby szkoła dostawała dotację, do zajęcia by nie doszło. Ośmiomiesięczny okres bez należnej każdej szkole dotacji nie ma szans nie pozbawić jej płynności finansowej - dodaje prezes fundacji.

Szkoła działa, mimo ogromnych trudności, choć nie wiadomo, co będzie dalej. Uczy się tu ok. 40 uczniów. Na dzień otwarty przyszli rodzice kolejnej piątki dzieci, z pytaniem, czy mogą zapisać je do "Istoty". Mimo problemów i mimo niepewności.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Nowy rok szkolny. Czy szkoła w Wieliczce będzie otwarta?
Zaloguj się
  • rascalow

    Oceniono 1 raz 1

    A nauczycielom ciągle mało.

  • xt-s

    Oceniono 1 raz 1

    Byłoby chyba lepiej, gdyby TOK-FM nie roztrząsało przed wydaniem wyroku sądowego spraw, zwłaszcza cywilnych, w dodatku używając emocjonalnej erystyki.
    Mam bardzo duże uznanie dla szkół waldorfskich (choć tej konkretnej nie znam) i uważam, że są dużo lepsze od państwowej masówki. Jeśli jednak ktoś wziął udział w karkołomnym działaniu, jakim jest prowadzenie szkoły społecznej na prawach szkoły publicznej, to ma to, czego powinien oczekiwać: biurokrację, formalnoprawne podejście, itp. I nie słuchaczom radia, czy czytelnikom prasowej notki, ale sądom cywilnym dane jest rozsądzać, kto ma w skomplikowanym sporze cywilnym rację. Nie nam rozstrzygać, czy lawirowanie na granicy prawa było jeszcze w jego granicach, czy już poza nimi. I czy ktoś szkołę gnębi, czy sama podłożyła się zamknięciem działalności w Krakowie w styczniu, więdząc o tym, że w Wieliczce będzie mogła rozpocząć dopiero we wrześniu. Ani nie nam rozstrzygać, czy ta szkoła działała w efektywny finansowo sposób, czy popadła w długi z przyczyn niezależnych od rejestracji w Wieliczce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX