Dziurę na stacji kosmicznej zaklejono taśmą. Załogi nie zaalarmowano, po to, żeby mogła się wyspać

- Kosmicznych odpadków krążących na orbicie ziemskiej jest tyle, że naukowcy zastanawiają się, jak się ich pozbyć - opowiadał w TOK FM dr Marcin Stolarski z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej doszło w środową noc do uszkodzenia, spowodowanego uderzeniem małego meteorytu albo kosmicznego śmiecia.  Astronauta Alexander Gerst zlokalizował dziurę i zatkał ją palcem. Następnie reszta załogi załatała dziurę... taśmą klejącą.

Czytaj też: Ciemna strona Muska: "podcina gałęzie pod wynalazkami, z których będą korzystać nasze dzieci"

- Wyciek nie był za duży. Nie obudzono nawet załogi, żeby mogła dospać do końca nocy - wyjaśnił w TOK FM dr Marcin Stolarski.

Kosmiczne śmieciarki 

Jak mówił, kosmicznych odpadków krążących na orbicie ziemskiej jest tyle, że naukowcy zastanawiają się, jak się ich pozbyć. Prawdopodobnie zajmą się tym specjalnie w tym celu skonstruowane "kosmiczne śmieciarki".

Co dokładnie trzeba posprzątać?

- Mamy dziesięć tysięcy różnych obiektów wielkości dziesięć cm i większych. Sto tys. obiektów rozmiaru centymetra i większych. Są też niezliczone śmieci mniejszych rozmiarów - wymieniał Stolarski.

Co dr Marcin Stolarski sądzi o Orbital Reflector - rzeźbie, która zostanie wysłana w kosmos? Dowiesz się z podcastu!

DOSTĘP PREMIUM