Dlaczego akurat Chemnitz? "Rasistowskie zamieszki uruchomiła rosyjska dezinformacja"

Chociaż Saksonia określana jest jako matecznik skrajnie prawicowego ugrupowania AFD, prof. Klaus Bachmann z SWPS przekonywał w TOK FM, że rasistowskie incydenty wywołała tam rosyjska dezinformacja.

W sobotę przez Chemnitz (miasto w Niemczech między Dreznem a Lipskiem) przetoczyła się demonstracja. Skrajna prawica zebrała w swoim marszu przeciwników imigrantów. Skandowali ksenofobiczne hasła.

Czytaj też: Sąd już raz zdelegalizował ONR. Dlaczego skończyło się na Brzegu? "Brakuje woli politycznej"

Demonstrowało blisko 10 tys. osób. Doszło do bijatyk, policja musiała użyć armatek wodnych.

Tydzień wcześniej, podczas pierwszych demonstracji skrajnej prawicy, policja nie zdołała opanować tłumu. Demonstranci pokazywali hitlerowskie pozdrowienia, rzucali kamieniami, napadali na ludzi o innym kolorze skóry.

Manifestacje wybuchły w reakcji na tragiczne wydarzenie z końca sierpnia. Syryjczyk oraz Irakijczyk, którzy oczekiwali w Niemczech na azyl, zaczepili grupę ludzi wracającą z festynu. Wywiązała się sprzeczka, Daniel H., 35 letni stolarz, otrzymał pięć ciosów w brzuch i zmarł w szpitalu. Miał żonę i dziecko. Pochodził z niemiecko-kubańskiej rodziny, był zaprzyjaźniony z imigrantami z  Chemnitz.

Obcy nie są potrzebni, żeby ich nienawidzić

Dlaczego do takich zdarzeń doszło akurat w Chemnitz? Jak mówił w TOK FM prof. Klaus Bachmann z SWPS, nie zadecydowało o tym zróżnicowanie etniczne społeczeństwa, bowiem jego poziom jest tam niższy od niemieckiej średniej. - Obcy nie są potrzebni, żeby ich nienawidzić - zauważył.

Jako podłoże tego rodzaju zdarzeń wskazał historię Saksonii - to tereny, które należały kiedyś do NRD. - Być może, ponieważ kiedyś była tam dyktatura, łatwiej było zaszczepić ksenofobiczny sposób myślenia - mówił naukowiec. Wspominał, że przed zjednoczeniem Niemiec, NRD sprowadzało robotników z Afryki i Azji, ale nie pozwalano im się asymilować, ani zostać na dłużej niż kilka lat i traktowano ich pogardliwie. Nie wolno im było też się rozmnażać - kiedy kobieta zaszła w ciążę, była zmuszana do aborcji albo opuszczenia NRD.

Naukowiec wspomniał o pobłażliwym traktowaniu przez władze Saksonii neonazistów. Zauważył też, że wśród służb porządkowych jest zdecydowanie więcej zwolenników skrajnej prawicy niż lewicy. - Mają nastawienie represyjne i to ich zbliża do tej ideologii - tłumaczył.

Inspiracja z Rosji

Saksonia określana jest jako matecznik skrajnie prawicowego ugrupowania AFD. Zdaniem prof. Bachmanna, wydarzeń z Chemnitz zostały "uruchomione" przez rosyjską dezinformację.

Profesor argumentował, że po zabójstwie w Chemnitz anonimowe konta rozsiewały na portalach społecznościowych wezwania polityków do oporu przeciw imigrantom i zaproszenia na demonstracje. Publikowały też nieprawdziwe informacje na temat zajścia. - Dziś wiemy już, że wiele adresów, które publikowały takie wiadomości, miało końcówkę “.ru” - mówił.

- To dopiero po dezinformacji, która ma źródła w Rosji, zaczęła się organizować skrajna prawica - przekonywał.

Fałszywe informacje głosiły, że ofiary bójki stanęły w obronie kobiety. Ukrywały też kubańskie pochodzenie zamordowanego Niemca.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM