Biedroń: Nie wierzę, że Barbara Nowacka pójdzie do PO. To fake news

- Nie wyobrażam sobie, by Barbara mogła się dogadać z PO, której głosami odrzucono projekt Ratujmy Kobiety - tak Robert Biedroń komentował informacje o współpracy Barbary Nowackiej z Koalicją Obywatelską stworzoną przez PO.

O negocjacjach, jakie ma prowadzić Barbara Nowacka i firmowana przez PO i Nowoczesną - Koalicja Obywatelska, poinformowała w weekend "Gazeta Wyborcza". Gra ma się toczyć o miejsca na lisach wyborczych do sejmików wojewódzkich oraz porozumienie na przyszłoroczne wybory do PE i parlamentarne.

- Nie wierzę, że Barbara Nowacka pójdzie do Platformy Obywatelskiej. To jakiś fake news. Dobrze byłoby, żeby Barbara to zdementowała - komentował Robert Biedroń w Poranku Radia TOK FM.

Prezydent Słupska podkreślił, że liderkę Inicjatywy Polska zna się od lat, często ze sobą rozmawiają. Dlatego ma tak wiele wątpliwości, słysząc o spekulacjach na temat Nowackiej.

- Nie wyobrażam sobie, żeby Barbara mogła się dogadać z PO, której głosami kilka miesięcy temu odrzucono projekt Ratujmy Kobiety. Nowacka, razem z innymi kobietami, zebrała wtedy ponad 100 tysięcy podpisów i projekt wszedł pod obrady Sejmu. A kiedy doszło do głosowania część posłów PO nie przyszła, inni wstrzymali się od głosu czy zgłosili sprzeciw - przypomniał.

Do ostatniego głosowania w sprawie obywatelskiego projektu liberalizacji przepisów antyaborcyjnych doszło w styczniu tego roku. Spośród posłów PO troje - Biernacki Marek, Fabisiak Joanna, Tomczak Jacek - głosowało przeciwko prowadzeniu sejmowych prac nad przepisami. Władze Platformy ukarały ich wykluczeniem z partii. Kolejnych blisko 30 posłów nie brało udziału w głosowaniu, choć wielu z nich było na sali.

40 spotkań w 40 miastach

Biedroń podkreślał, w rozmowie z Jackiem Żakowskim, że Barbara Nowacka ma  "mocno lewicowy kręgosłup" - Nie wierzę w głosy, które mówią, że przejdzie do Platformy. Namawiam jej współpracowników, aby poparli naszą nową inicjatywę - dodał.

Swoje polityczne plany prezydent Słupska ujawnił w poniedziałek. O reelekcję walczyć nie będzie. W październikowych wyborach wystartuje jako kandydat na radnego. Przede wszystkim chce budować nową siłę polityczną w Polsce.

- Uważa się, że zabierze pan głosy głównie obecnie prodemokratycznej opozycji, co wzmocni PiS - ocenił Jacek Żakowski.

- Po pierwsze, jest to myślenie bardzo nie fair. To zamyka polską scenę polityczną, betonuje ją. Uważam, że nie ma takiej możliwości. PO umacnia się w sondażach, a sondaże PiS ani drgną. Trzeba wpuścić trochę świeżego powietrza, aby uzupełnić ofertę prodemokratyczną - tłumaczył Biedroń.

Zapowiedział, że do końca roku zamierza odbyć 40 spotkań w 40 polskich miastach. Będziemy budowali nowe struktury, a w lutym odbędzie się kongres programowy.

- Ja tym się różnię od współczesnych polityków, że swój program chcę pisać z ludźmi, a nie w gabinecie partii politycznej. Chcę Polski równej, w której prawo jest przestrzegane, Polski progresywnej, solidarnej, europejskiej. Te wszystkie wartości, które starałem się wprowadzić w Słupsku, chcę wdrożyć w całej Polsce - deklarował prezydent Słupska.

Czytaj też: Aleksander Kwaśniewski radzi Robertowi Biedroniowi: powinien dotrzeć do niegłosujących>>>

DOSTĘP PREMIUM