"Nie jest człowiekiem". Wniosek o dymisję policjanta, za skandaliczne słowa pod adresem 70-latka

Jest wniosek o odwołania zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w Rykach. Powodem jest to, że miał mówić o zatrzymanym: Nie jesteś człowiekiem. Zatrzymany 70-latek miał zostać też na komisariacie pobity.

Skandaliczne słowa wobec 70-letniego mężczyzny miały paść w komendzie w Rykach, w obecności trzech prawników z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, który działa przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Zatrzymany twierdził też, że został przez policjantów pobity.

Sprawę zajścia w komendzie w Rykach wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Śledztwo jest prowadzone w kierunku ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Trwa zbieranie materiału dowodowego.

Wiadomo, że prokuratora powiadomili sami policjanci po tym, jak usłyszeli od 70-latka, że został pobity. - Prokurator przyjął ustne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Takie są procedury - mówi nam rzecznik prokuratury Agnieszka Kępka. I dodaje, że swoje zawiadomienie przesłał też śledczym Rzecznik Praw Obywatelskich.

Postępowanie wewnętrzne

Policja sama sprawdza też, co dokładnie się wydarzyło. Na razie czynności są w toku -  nie ma żadnych postępowań dyscyplinarnych.

Nie czekając na wyniki policyjnych ustaleń, komendant powiatowy wystąpił do komendanta wojewódzkiego o odwołanie swojego zastępcy - młodszego inspektora Tomasza Kuligi. Powód? Słabe wyniki policjantów, w czasie, gdy główny komendant był na urlopie (wzrost liczby przestępstw), ale również sprawa zajścia z udziałem 70-letniego mężczyzny.

Jeden z zarzutów wobec Kuligi dotyczy też tego, że - gdy pojawili się przedstawiciele RPO - natychmiast nie powiadomił o tym Komendy Wojewódzkiej Policji w
Lublinie, mimo, że miał taki obowiązek. 

To miała być rutynowa wizyta

Do wizyty doszło 22 sierpnia. Do komendy w Rykach przyjechały cztery osoby, w tym trzy z biura RPO. To była rutynowa kontrola, jakich wiele - chodziło o sprawdzenie, czy policyjne pomieszczenia są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Dopiero na miejscu okazało się, że w jednej z cel siedzi 70-letni pan Zygmunt, który miał zbeszcześcić grób kolegi policjantów. Obecny na dyżurze zastępca komendanta mówiąc o nim, miał użyć słów, że "to nie jest człowiek, bo człowiek nie robi takich rzeczy jak ten osadzony".

Te słowa - jak mówi nam Przemysław Kazimirski z biura RPO -  słyszały wszystkie cztery osoby, które przyjechały z kontrolą. Prawnicy zażądali widzenia z 70-latkiem. Usłyszeli od niego, że został przez policjantów pobity.

- Twarz nie była zmasakrowana, ale był na niej widoczny obrzęk. Zrobiliśmy zdjęcia. Nie udało nam się natomiast na miejscu, od razu, zrobić obdukcji lekarskiej - mówi ekspert z biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Zdjęcia będą zapewne jednym z dowodów w prokuratorskim śledztwie.

Tymczasem badająca sprawę policja twierdzi, że obecnie nic nie wskazuje na to, że mężczyznę pobito.

Jak mówi nam rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Lublinie, nadkomisarz Renata Laszczka-Rusek, zatrzymany mężczyzna był dwukrotnie w szpitalu i w kartach medycznych nie ma informacji, by miał mieć jakiekolwiek obrażenia wewnętrzne czy zewnętrzne. Rzeczniczka utrzymuje, że zatrzymany miał się jedynie uskarżać na nadwrażliwość żuchwy.

70-latek po wizycie w szpitalu, w asyście policji, wrócił na komendę, gdzie spędził noc, a następnego dnia - decyzją prokuratora - mógł wrócić do domu.

Zastosowano wobec niego tzw. środki wolnościowe, czyli dozór policji (ma się stawiać na komisariacie pięć razy w tygodniu); dostał też zakaz zbliżania się do wszystkich cmentarzy w powiecie ryckim.

Przemysław Kazimirski z biura RPO podkreśla, że do tej pory przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur mieli bardzo dobrą współpracę z Komendą Wojewódzką Policji w Lublinie. - Zawsze przywiązywano tu dużą wagę do naszych zaleceń i do wartości tych zaleceń  - mówi.

Jak dodaje, jednym z ustaleń było to, że w przypadku kontroli natychmiast powiadamiany jest przedstawiciel komendanta wojewódzkiego. - Z tego co wiem, oni takiego sygnału z komendy w Rykach nie dostali. Otrzymali go bezpośrednio ode mnie - dodaje nasz rozmówca.

Decyzja o tym, czy komendant wojewódzki odwoła policjanta z Ryk zapadnie w ciągu najbliższych dni. Do jej wydania potrzebna jest opinia związków zawodowych. Wydaje się jednak, że dymisja jest przesądzona.

DOSTĘP PREMIUM