Przez nowe przepisy dzieci z autyzmem straciły zajęcia z terapeutami. "Może ktoś w MEN zacznie myśleć?"

"Setki maluchów pozostawione są bez możliwości kontynuowania terapii" - zaalarmowała TOK FM słuchaczka. Problem zaczął się wraz z wprowadzeniem zmiany zapisów Karty nauczyciela.

Syn pana Wojciecha (imię zmienione) jest dzieckiem ze spektrum autyzmu i chodzi - a w zasadzie chodził - do przedszkola. Przez 6 lat miał terapię ze specjalistami, zatrudnianymi przez zewnętrzną firmę, ale na mocy porozumienia z przedszkolem prowadzili w nim zajęcia. Okazuje się jednak, że już nie jest to możliwe.

- W piątek dowiedzieliśmy się, że od poniedziałku syn nie może przyjść do przedszkola, ponieważ w związku z wejściem ustawy w życie (art. 10a Karta Nauczyciela), placówka ma trudności w interpretacji ustawy, czy psychoterapeuta jest specjalistą - napisał do TOK FM pan Wojciech.

Czytaj: Rodzice nie zgodzili się na dzieci z autyzmem w klasie. "Będę siedział w domu, bo nikt mnie nie chce?"

Jak tłumaczył, przedszkole nie chce wpuścić na zajęcia terapeutów z zewnątrz, obawiając się kar ze strony Kuratorium Oświaty oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Nowy przepis w Kracie Nauczyciela zakłada, że "w przedszkolach, szkołach i placówkach prowadzonych przez osoby fizyczne lub osoby prawne niebędące jednostkami samorządu terytorialnego" nauczyciele mają być zatrudniani na podstawie umowy o pracę, a nie na umowę zlecenie czy na zasadzie faktury wystawionej przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą.

O ile w przypadku nauczycieli matematyki, angielskiego czy WF takie rozwiązanie jest jasne, to w przypadku terapeutów dla dzieci z orzeczeniami jest ogromny problem.

Poważny problem

Dla naszego słuchacza efektem zmiany przepisów jest to, że jego syn od poniedziałku nie chodzi do przedszkola.

Podobny problem ma wielu innych rodziców, którzy zaalarmowali Radio TOK FM.

- Od poniedziałku setki dzieci pozostawione są bez możliwości kontynuowania terapii przez firmy zewnętrzne. To bardzo trudna sytuacja, bo dzieci z autyzmem bardzo długo przyzwyczajają się do swoich terapeutów, a każdy dzień bez możliwości terapii oznacza regres i rozpacz rodziców - napisała pani Anna.

Kobieta podkreśliła, że dotychczasowa terapia przyniosła dużo sukcesów. Dlatego ewentualna zmiana terapeutów jej dziecka "nie wchodzi w grę". - Bo nastąpi regres. Syn straci to, co przez te lata osiągnął. A terapia naprawdę przynosi efekty - dodała.

Rodzice oczekują rozwiązania problemu. - Prosimy o interwencję, żeby MEN sprecyzował jednoznacznie: czy zatrudnieni psychoterapeuci są specjalistami. Chodzimy z żoną po urzędach, kuratorium, nikt nic nie wie -  mówił pan Wojciech. Dzwonił już w tej sprawie na infolinię MEN, ale bez efektu.

Co na to ministerstwo?

Odpowiedź, którą dostaliśmy od rzeczniczki MEN Anny Ostrowskiej, nie rozwiewa wątpliwości.

Pani rzecznik stwierdziła, że nowy przepis jest jasny. Tyle, że dalej nie wiadomo, czy w przedszkolu - tak jak dotychczas - mogą się pojawiać terapeuci zatrudniani przez zewnętrzną firmę, czy też nie.

Rzeczniczka z jednej strony podkreśliła, że przepis z Karty Nauczyciela dotyczy wszystkich nauczycieli, w tym także pedagogów, psychologów, logopedów, terapeutów pedagogicznych czy tych, którzy pracują w niepełnym wymiarze. Ale w odpowiedzi zamieściła też informację o wyjątkach od tej zasady. Bo jak tłumaczyła rzecznik ministerstwa, "przepis art. 10a Karty Nauczyciela ma zastosowanie wyłącznie do zatrudniania nauczycieli. Nie dotyczy on natomiast innych stanowisk pracy".

I dalej wyjaśniła, że w myśl tej zasady, nowy przepis nie znajdzie zastosowania: "do zatrudniania osób niebędących nauczycielami, posiadających przygotowanie uznane przez dyrektora przedszkola lub szkoły za odpowiednie do prowadzenia danych zajęć", "w przypadkach, w których obowiązujące przepisy nie wymagają zatrudnienia nauczyciela posiadającego wymagane kwalifikacje, dotyczy to np. stanowiska fizjoterapeuty czy też pomocy nauczyciela w przedszkolu, na których to stanowiskach nie są wymagane kwalifikacje pedagogiczne".

Można? Nie można?

- MEN stwierdził, że wszystko jest jasne. Gratuluję dobrego samopoczucia. Z jednej strony niby nauczyciele nie mogą, z innej mogą?  - skomentował tata 8-letniego chłopca.

Trudno się dziwić, że przedszkola boją się podejmowania decyzji, skoro Ministerstwo Edukacji Narodowej  już zapowiedziało kontrole.

"Ministerstwo będzie monitorowało i analizowało funkcjonowanie w praktyce przepisu art. 10a Karty Nauczyciela, ze zwróceniem szczególnej uwagi na pojawiające się ewentualne problemy. Wyniki tych analiz posłużą do rozważenia ewentualnej nowelizacji tego przepisu" - napisała w oświadczeniu dla TOK FM rzeczniczka resortu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM