Rejestr pedofilów bez nazwisk księży. Tomasz Wołek: PiS nie zadrze z Kościołem przed wyborami

Brak nazwisk księży w jawnym rejestrze pedofilów wywołał oburzenie opinii publicznej. - PiS nie zadrze z Kościołem, bo zależy mu na jego poparciu w wyborach - ocenił Tomasz Wołek w TOK FM.

Ministerstwo Sprawiedliwości stworzyło rejestr pedofilów. Nie figurują w nim jednak księża, którzy zostali skazani za zgwałceni dzieci. Sebastian Kaleta, bliski współpracownik wiceministra Patryka Jakiego (kandydata PiS na prezydenta Warszawy), napisał niedawno na Twitterze, że nazwiska duchownych nie figurują w rejestrze jawnym, ponieważ księża zgwałcili dzieci w sposób, który nie był brutalny. 

Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej" przypomniał przypadek księdza, który przez 10 lat wyszukiwał dzieci z biednym rodzin bardzo mocno związanych z Kościołem i je gwałcił. - Był przenoszony z jednej parafii do drugiej przez przełożonych, żeby sprawę tuszować. Pozostawał bezkarny dzięki pomocy instytucji Kościoła. Został prawomocnie skazany na siedem lat także za gwałt, co jest warunkiem wpisania do jawnego rejestru pedofilów, a jego na tej liście nie ma - powiedział publicysta.

Wieliński: Rząd PiS pilnuje interesów kleru

Gość TOK FM dodał, że dziennikarz, Marcin Kącki, który przez lata badał sprawę przestępczości seksualnej kleru, uważa, że jest to efekt pułapki, w którą wpadli twórcy rządowego rejestru. - Z jednej strony chcieli pokazać, że są szeryfami, że będą walczyć z pedofilią, ale niestety Kościół jest w sporze politycznym po stronie obecnie rządzącej partii, więc (rząd - red.) pilnuje jego interesów. Teza Kąckiego jest taka, że to właśnie w związku z tym księży nie ma na tej liście - wyjaśniał publicysta.

Tomasz Wołek zwrócił uwagę na sformułowanie użyte w uzasadnieniu broniącym księży, które mówi o tym, że w rejestrze jawnym mają być wyszczególnione tylko nazwiska osób, które dopuściły się brutalnych gwałtów. - To co, łagodne gwałty czy nie dość brutalne gwałty akceptujemy? Tylko brutalny budzi jakiś sprzeciw? - zastanawiał się gość Jacka Żakowskiego. 

Czy rząd PiS stanie po stronie dzieci zgwałconych przez księży?

Zdaniem Tomasza Wołka rząd PiS nie stanie po stronie ofiar księży. - Będzie stać po stronie interesu politycznego. Nie zadrze z Kościołem, bo zależy mu na jego poparciu w wyborach - ocenił dziennikarz.

-  Zamiatanie tych spraw pod dywan odbije się rykoszetem i uderzy w partię rządzącą - stwierdził Bartosz Wieliński. 

Według niego osoby, które tak jak Sebastian Kaleta twierdzą, że jawny rejestr wygląda w ten sposób, ponieważ księża nie popełniali brutalnych gwałtów, ośmieszają się. - Czy gwałt na dziecku może być niebrutalny? Władza dostanie rykoszetem bardzo szybko, bo te przypadki się będą mnożyć - podkreślił publicysta.

Jacek Żakowski wyraził jednak nadzieję, że w Polsce jest wystarczająco wielu uczciwych biskupów, którzy przejmują się sytuacją skrzywdzonych dzieci. - Im się pewnie też to w głowie nie mieści - zaznaczył prowadzący.

- Obawiam się, że biskupi, którym nie mieści się to w głowie, stanowią w Polsce mniejszość - nie zgodził się Tomasz Wołek. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

  • Czy roszady przedwyborcze pomogą opozycji w walce z PiS;
  • Czy Kreml stoi za aferą taśmową.
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM