Uciekł przed prześladowaniami. Jako mentor międzykulturowy pomaga cudzoziemcom odnaleźć się w Polsce

30-letni Behnam Rahbarifard uciekł z Iranu, gdzie był prześladowany m.in. za to, że nie jest wyznawcą islamu. Chciał trafić do Szwecji, bo tam jest już część jego rodziny, ale deportowano go do Polski. - Początek był smutny i straszny - wspomina.

Behnam Rahbarifard doskonale pamięta, że ścigano go choćby za to, że grał muzykę nie taką, jakiej oczekiwałaby władza. Poza tym, ani on, ani jego rodzina nie są muzułmanami. Działał w grupie przeciwników reżimu i przez to też miał problemy. Zdarzały się sytuacje, gdy po zatrzymaniu zakładano mu worek na głowę, informując młodego chłopaka, że idzie na śmierć. - Straszne chwile - wspomina. Postanowił uciekać i szukać normalnego życia gdzieś indziej.

Czytaj też: Możesz pomóc małym uchodźcom w nauce. Poszukiwane są osoby, które nauczą dzieci mówić po polsku

Wybrał Szwecję, bo tam miał rodzinę

Dotarł nawet do swoich bliskich w Skandynawii, ale został deportowany. Do Polski, do położonego w lesie ośrodka w Bezwoli, który mieści się w lesie. - Dostałem alarmujący telefon z tego ośrodka, że trafił do nich człowiek z Iranu, który nie mówi po polsku ani po angielsku, że jest zagubiony, w depresji i potrzebuje wsparcia. Miałem kontakty wśród osób, które posługują się językiem perskim i to nam pomogło - mówi Jacek Wnuk, szef lubelskiego Centrum Wolontariatu, dziś przyjaciel Rahbarifarda.

- Początek był smutny i straszny, nie wiedziałem co się ze mną stanie, nic nie rozumiałem, ośrodek był z dala od ludzi, w lesie. Bałem się - przyznaje młody Irańczyk. Dzięki pomocy Centrum Wolontariatu, udało się wyprowadzić go z ośrodka, przeszedł na świadczenia pozaośrodkowe, zaczął uczyć się języka polskiego i otwierać na Polskę i Polaków.

Następnie rozpoczął też pracę w Centrum Wolontariatu - najpierw jako wolontariusz w programach edukacji międzykulturowej, a dziś pomaga innym cudzoziemców już jako mentor międzykulturowy.

- Dzieli się dziś z innymi swoim doświadczeniem, opowiada o trudnym czasie, który przeszedł po przybyciu do Polski - mówi Jacek Wnuk. - Uchodźcy trudno się integrują, ale Behnam jest przykładem człowieka sukcesu. Pokazuje, że potrafi się zintegrować, ma ambicję i chęć do nauki, rozwija swoje muzyczne pasje - dodaje Wnuk. 

Pomaga i tańczy

30-latek w Centrum Wolontariatu poznał Catharine Zaidan, pochodzącą z Libanu pół Polkę, pół Libankę (ma mamę Polkę), która przyjechała do Lublina na studia na Wydziale Artystycznym UMCS i też zaczęła działać jako wolontariuszka.

To ona namówiła Behnama na wspólne treningi taneczne. - Miał wątpliwości, nie chciał, ale w końcu postanowił spróbować - opowiada dziewczyna. Dziś razem tańczą taniec BACHATA - zdobyli wicemistrzstwo na Mistrzostwach Polski w tym tańcu.

Teraz wybierają się na zawody o charakterze międzynarodowym.  Miłość do tańca połączyła ich także w życiu prywatnym - planują ślub.

Sytuacja prawna Behnama Rahbarifarda w Polsce wciąż nie jest jednak jasna. - Ciągle jest jakaś niepewność - mówi Jacek Wnuk. I tłumaczy, że 30-latek oczekuje w tej chwili na rozstrzygnięcie po odwołaniu od decyzji Straży Granicznej i jednocześnie toczy się też postępowanie w pierwszej instancji o ochronę międzynarodową (ze względu na nowe okoliczności). - Wydaje mi się, że jest naprawdę sporo argumentów za tym, by decyzja w sprawie Behnama była pozytywna. Czekamy na nią - dodaje Wnuk.

DOSTĘP PREMIUM