Sieci widma w Bałtyku. Na dnie i we wrakach może ich zalegać ponad 800 ton

Są zagrożeniem dla ryb, ptaków, a nawet nurków - mowa o sieciach widmach, czyli takich, które na dnie morza znalazły się przypadkiem. Niedawno z Bałtyku wyłowiono ich aż 1,5 tony.

Zakończyła się akcja wyławiania sieci widm z Bałtyku. W projekcie brali udział naukowcy oraz studenci Akademii Morskiej w Szczecinie, wspierani przez ekologów z WWF Polska.

Jednostka Nawigator XXI wyłowiła z dna Bałtyku 1,5 tony sieci widm, czyli zgubionych kiedyś przez rybaków - wylicza Weronika Bulicz z Akademii Morskiej w Szczecinie

- Oczyściliśmy z sieci pięć wraków leżących wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku - mówiła ekspertka. 

Czytaj też: Co Urząd Morski w Gdyni zrobi z tankowcem Franken? "Nie wiadomo, ile paliwa się w nim znajduje"

- Sieci widma są niebezpieczne dla wszystkich jednostek pływających, mogą wkręcać się w śruby wirników, są także zabójcze dla środowiska - przekonuje Marta Kalinowska z WWF Polska: 

- W takich zagubionych sieciach mogą się przyławiać gatunki ryb, ale też ptaków morskich czy ssaków. Sieci stanowią też zagrożenie ze względu na plastik, z którego są wykonane - tłumaczyła specjalistka. 

Setki ton na dnie

Sieci są bowiem źródłem mikrocząsteczek plastiku, który niekorzystnie wpływa na środowisko. Dodatkowym problem stanowią także sieci pokryte parafinami. Te z kolei mogą zanieczyszczać wodę substancjami oleistymi. 

Według szacunków, w całym Bałtyku pływają setki ton zagubionych sieci. W ich wyławianie poza Polską angażują się także Niemcy, Szwecja i Estonia

To jednak nie pierwsza taka akcja. Podobne działania zostały przez WWF podjęte już  w 2011 roku. Z Bałtyku wyłowiono wówczas 6 ton sieci widm. Już rok później liczba ta została potrojona. W tym roku przeszkodą w wyławianiu były m.in zmienne warunki pogodowe. 

WWF szacuje, że co roku w Bałtyku gubionych jest od 5,5 do 10 tys. sieci stawnych. Ich średnia waga to 9,5 kg. Na dnie morza zalega więc ponad 800 ton sieci. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM