"Paru ludzi w Polsce zarabia, niszcząc środowisko i zabijając zwierzęta". W czwartek demonstracja w Warszawie

- Powiedzmy ludziom, którzy mają w domu psy i koty, żeby zamknęli swoje zwierzę w klatce. Norka czuje tak samo jak każde inne zwierzę! - mówiła w TOK FM Romana Bomba ze Stowarzyszenia Przyjazne Otoczenie.

"Gdzie ta dobra zmiana dla zwierząt?" - pod tym hasłem 13 września ulicami Warszawy przejdą demonstranci. Dotrą pod Sejm, w którym tego dnia odbędzie się pierwsze powakacyjne posiedzenie parlamentarzystów.

Organizatorzy protestu chcą pokazać swój sprzeciw ws. wycofania się PiS z niektórych zapisów w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, m.in. zakazów trzymania psów na łańcuchach, chowu zwierząt na futra, występów zwierząt w cyrkach czy uboju rytualnego. 

Na demonstrację przyjedzie między innymi grupa mieszkańców wsi Cieszyn Dobrzec, w której centrum znajduje się duża ferma norek. Jak powiedziała w rozmowie z TOK FM Romana Bomba z lokalnego Stowarzyszenia Przyjazne Otoczenie, polscy posłowie pod koniec stycznia w europarlamencie obiecali, że w ciągu trzech miesięcy rozwiążą kwestie hodowli zwierząt w Polsce i do dziś nic nie zrobili.

Trzy ważne kwestie ws. hodowli norek

- Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego paru ludzi w Polsce zarabia, niszcząc środowisko, zabijając zwierzęta trzymane w bardzo trudnych warunkach. To jest dla mnie nienormalne - powiedziała. 

Tłumaczyła, że w sprawie hodowli zwierząt futerkowych ważne są trzy kwestie.

- Po pierwsze, chodzi o mieszkańców okolic ferm. Wydawało nam się niemożliwe, żeby w centrum wsi powstała ferma norek, która graniczy ze szkołą, przedszkolem, zabytkowym kościołem i budynkami mieszkalnymi. Ludzie zostali skazani na życie w cieniu tej fermy. Po drugie, chodzi o zwierzę, które nigdy nie dotknie swoją łapką ziemi, nigdy nie zazna kąpieli w wodzie, w której uwielbia pływać. Żyje w maleńkiej przestrzeni, zostaje potem zagazowane i obdarte ze skóry. Trzecia kwestia, to zanieczyszczenie środowiska - wymieniała gościni Radia TOK FM. 

Stowarzyszenia Przyjazne Otoczenie wywalczyło wcześniej zakaz instalacji fermy na terenie Doliny Baryczy objętej programem Natura 2000. - Jednak co z tego, skoro właściciel fermy wylewa w tym miejscu na pola odpady z norek, bo to już mu wolno - tłumaczyła. 

W 2024 roku możemy zostać "zanorkowani"

Jeśli teraz nie zawalczymy o całkowity zakaz hodowli, to w Polsce pojawi się nowy problem. - W 2024 roku całkowity zakaz wprowadzony będzie prawdopodobnie w Holandii. Wtedy Holendrzy przyjadą do nas i będą nas "zanorkowywać" - ostrzegała gościni TOK FM.

Dlaczego dobra zmiana dla zwierząt jest taka ważna?

- Powiedzmy ludziom, którzy mają w domu psy i koty, żeby zamknęli swoje zwierzę w klatce na pół roku. Norka czuje tak samo jak pies, kot, każde inne zwierzę. Jest skazana na takie życie tylko dlatego, że ma piękne futro. I kto się na tym bogaci? Jeden człowiek? A wiele tysięcy ludzi musi żyć przy fermach norek. Kompletnie tego nie rozumiem - podsumowała aktywistka.

Demonstracja w Warszawie zacznie się 13 września o na placu Trzech Krzyży w Warszawie, skąd przejdzie przed Sejm. Start: godz. 17:00.

Czytaj też: Polska tradycja: psy trzymane na łańcuchach, 30-centymetrowych sznurkach. Gdzie dobra zmiana dla zwierząt?

Piasecki o powyborczych koalicjach: Ingerencja partii może rozwałkować lokalny układ

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny