Co najmniej dwa miesiące opóźnienia, 100 spraw zdjętych z wokandy. To skutki decyzji Dudy ws. SN

Opóźnienia w pracy Sądu Najwyższego to skutek decyzji prezydenta o przeniesieniu w stan spoczynku siedmiorga sędziów. Blisko sto spraw trzeba będzie zdjąć z wokandy, jeśli sędziowie odstąpią od orzekania - ustalił reporter TOK FM Tomasz Fenske.

Prezydent Andrzej Duda zdecydował 12 września o przejściu w stan spoczynku kolejnych sędziów Sądu Najwyższego. Pisma z odmową zgody na dalsze orzekanie wysłał kurierem w środę po południu. W czwartek odbierali je kolejni sędziowie i po kolei podejmowali decyzje o powstrzymywaniu się od orzekania. Bo choć nie zgadzają się z - jak je nazywają - złym prawem, to jednak są państwowcami i zmuszeni są zarówno prawo, jak i postanowienie prezydenta szanować.

Jak ustalił reporter TOK FM, jeśli wszystkich siedmioro sędziów odstąpi od orzekania, z wokandy trzeba będzie zdjąć blisko sto spraw. Dla osób czekających na rozstrzygnięcia w Sądzie Najwyższym oznacza to opóźnienia. Bo terminy posiedzeń i składy sędziowskie trzeba będzie wyznaczyć na nowo.

Jeśli wszystkich siedmioro sędziów powstrzyma się od orzekania, opóźnienia w pracy Sądu Najwyższego będą co najmniej dwumiesięczne. Sytuacja może być jeszcze gorsza, bo -  jak informuje Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN - jego "moce przerobowe po prostu spadają".

Czytaj też: "Sędziowie mają dylemat: kierować się literą prawa czy bronić Konstytucji RP" - mówiła Renata Kim

"Sędziowie się podporządkują"

Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego, mówił w środę Poranku Radia TOK FM, że nie spodziewa się, aby sędziowie mieli stawić opór wobec decyzji prezydenta. 

- Sędziowie tłumaczą to tak: jeśli mielibyśmy rozstrzygać w sprawie kogoś innego, to moglibyśmy stosować konstytucję; ale jeśli ma to dotyczyć nas osobiście, to uważamy, że nie powinniśmy tego robić, powinniśmy się podporządkować - wyjaśniał Laskowski oraz dodał: - Myślę, że się podporządkują, poddadzą się temu, co się dzieje, mimo krytycznego stanowiska odnośnie tych wszystkich "reform". 

Sędzia Stanisław Zabłocki, mimo że podporządkuje się decyzji prezydenta, gotów jest powrócić do orzekania, jeśli tylko pozwoli na to zmiana ustawy lub orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - poinformował na Facebooku. 

Czytaj też: Rzecznik Sądu Najwyższego przewiduje: Sędziowie się podporządkują, poddadzą się temu, co się dzieje

Rzecznik SN: Protestów, oporu sędziów nie należy się spodziewać

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM