Domowa bomba biologiczna to wcale nie muszla klozetowa. Nie musisz przesadzać z higieną

- Poprawa higieny uratowała miliony ludzkich istnień. Jednak poszliśmy w tym za daleko i naukowcy zwracają uwagę: zamiłowanie do sterylności sprowadziło nas na manowce - mówi Margit Kossobudzka.

Dziennikarka "Gazety Wyborczej" i mikrobiolożka z wykształcenia przekonuje, że "bakterie to nie wróg, z którym powinniśmy walczyć, bo na wiele bakterii np. tych zamieszkujących w ciele człowieka trzeba spojrzeć jak na przyjaciół".

- Wydaje nam się, że jak prowadzimy higieniczny tryb życia - jak umyjemy, zdezynfekujemy, wypierzemy, to bakterie znikną. To bzdura, one są. Problem polega na tym, czy chcemy zaprosić do naszego ciała i otoczenia te, które nas lubią? - pytała Margit Kossobudzka, autorka książki "Człowiek na bakterie. Jak czerpać energię i zdrowie z jelit". 

Podkreśliła, że jeśli wyeliminujemy pozytywne dla naszego zdrowia drobnoustroje, w ich miejsce mogą pojawić się te, które nie będą już dla nas korzystne. 

Przesadzamy z higieną

- Absolutnie nie można zaprzeczyć temu, że poprawa higieny uratowała miliony ludzkich istnień. Jednak poszliśmy w tym za daleko. Wielu naukowców zwraca uwagę na to, że zamiłowanie do sterylności sprowadziło nas na manowce - podkreśliła dziennikarka w rozmowie z Ewą Podolską.

Jak tłumaczyła, człowiek żyje z bakteriami od początku swojego istnienia i nauczył się z nimi żyć.

- Znakomita większość mikroorganizmów zamieszkujących organizm człowieka jest mu przyjazna. Ta garstka, która nie jest, urosła do rangi wroga. I nic dziwnego, bo potrafi nawet zabić. Jednak jest to ułamek wszystkich mikroorganizmów - powiedziała Kossobudzka.

Do walki z bakteriami, mikroorganizmami jesteśmy praktycznie non stop namawiani. Bombardują nas reklamy coraz to skuteczniejszych płynów do mycia toalet, brodzików, podłóg, czy żeli, dzięki którym zdezynfekujemy ręce.

Ulegamy więc kupujemy i szorujemy. I nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to nie muszla klozetowa pełna - jak pokazują reklamy - groźnych dla zdrowia drobnoustrojów, jest prawdziwą bombą biologiczną w naszym domu.

Bo na gąbce do mycia naczyń jest ok. 200 tys. razy więcej bakterii niż na desce sedesowej. Czyli 2,5 cm2 kuchennego zmywaka zamieszkuje 10 mln drobnoustrojów. Na takiej samej powierzchni deski sedesowej - tylko 50. 

W poszukiwaniu "starych przyjaciół"

Jak więc zaprosić dobre bakterie do zasiedlenia naszego organizmu?

- Możemy to zrobić na wiele sposobów. Jedną z ciekawych myśli na ten temat jest koncepcja prof. Grahama Rooka, który bada teorię tzw. "starych przyjaciół". Zakłada ona, że te dobre bakterie znajdują się w środowisku naturalnym. Chodzi o trawę, drzewa, a nawet odchody zwierząt - tłumaczyła w rozmowie z Ewą Podolską.

Dziennikarka zaznaczyła, że człowiek żył kiedyś w bliskim kontakcie z naturą, ze zwierzętami i dzięki temu był zdrowszy.

- Musiał wyrywać pióra z kury, miał kontakt z krwią zwierząt, szedł do lasu narąbać drewna, idąc w błocie po kolana. Oderwanie od tego i przeniesienie się do miasta jest zdaniem prof. Rooka największym nieszczęściem. Bakterie zostały w środowisku naturalnym, ale już bez nas - mówiła Kossobudzka.

Dobrze więc pozwolić sobie albo swojemu dziecku, na tarzanie się w trawie, zabawy ze zwierzętami, bo dzięki temu do organizmu trafiają pożyteczne bakterie, a to podnosi naszą odporność.

Czym jest... przeszczep kału?

Choć kał kojarzy się z siedliskiem baterii, to lekarze coraz częściej stosują... przeszczep kupy. Brzmi dziwnie i niepokojąco. Jednak ten przeszczep staje się coraz popularniejszą metodą leczenia zaburzeń pracy jelit.

- Metoda pomaga ludziom cierpiącym z powodu poantybiotykowej biegunki. Chcieliśmy zabić bakterie i teraz mamy biegunkę, ponieważ wybiliśmy także tę dobrą mikrobiotę naszych jelit - mówiła dziennikarka.

Jak tłumaczyła, w takiej sytuacji nic nie chroni organizmu, a bakterie patogenne mają do naszego ciała otwarty dostęp. Osoby cierpiące na poantybiotykową biegunkę są krańcowo wyczerpani, odwodnieni.

Przeszczep kału to po prostu transfer flory bakteryjnej od zdrowego człowieka. 

- Podajemy biorcy zdrowe bakterie, aby choremu zamienić to, co ma w jelitach na coś lepszego. Zabieg wykonywany jest za pomocą sondy - tłumaczyła Magrit Kossobudzka.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się:

  • Ile jest w nas bakterii i jaka jest ich łączna masa w ciele człowieka?
  • Czym jest "vaginal seeding"?
  • Jak bakterie zasiedlają noworodki?

Książka "Człowiek na ba(k)terie" dostępna jest w formie ebooka w Publio.pl >>

Czytaj też: Kossobudzka: Poziom wyszepialności w Polsce spada co roku

DOSTĘP PREMIUM