Borys Budka: Władza każdego dnia policzkuje polski naród. PiS nie różni się niczym od bolszewików

"Jeśli chodzi o podejście do instytucji państwowych, PiS nie różni się niczym od bolszewików". Chaos wokół Sądu Najwyższego komentował w TOK FM były minister sprawiedliwości - Borys Budka.

Blisko sto spraw trzeba będzie zdjąć z wokandy w związku z przejściem w stan spoczynku siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, jeśli wszyscy z nich odstąpią od orzekania - dowiedział się reporter TOK FM, Tomasz Fenske.

Dla osób czekających na rozstrzygnięcia w Sądzie Najwyższym oznacza to opóźnienia, bo terminy posiedzeń i składy sędziowskie, które się nimi zajmą, trzeba będzie wyznaczyć na nowo.

Prezydent Andrzej Duda pisma z odmową zgody na dalsze orzekanie wysłał kurierem do Sądu Najwyższego wczoraj po południu. Dziś pisma odbierają kolejni sędziowie i po kolei podejmują decyzje o powstrzymywaniu się od orzekania.

"Misiewicze" wymiaru sprawiedliwości

Chaos wokół Sądu Najwyższego komentował w TOK FM były minister sprawiedliwości - Borys Budka.

- Jeśli chodzi o podejście do instytucji państwowych, PiS nie różni się niczym od bolszewików. Dążą do jednolitej władzy państwowej, do tego, aby sędziowie byli całkowicie podporządkowani władzy - powiedział Borys Budka, dodając:

- Przykład Sądu Najwyższego a wcześniej Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że PiS-owi chodziło wyłącznie o to, by włożyć w tamte miejsca "misiewiczów" wymiaru sprawiedliwości. Nie ma i nie było żadnej reformy - powiedział Borys Budka.

Dodał też, że obecna władza każdego dnia policzkuje polski naród. - Dokładnie tak, jak przedstawicielka wojewody spoliczkowała kobietę krzyczącą słowo "konstytucja" - podsumował Borys Budka.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia tego roku, w trzy miesiące od tej daty w stan spoczynku przechodzą sędziowie, w wieku powyżej 65. rok życia. Mogą dalej orzekać, jeśli złożyli specjalne oświadczenie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska.

Renata Kim: Część sędziów podporządkuje się decyzji prezydenta, bo uznaje, że obowiązuje ich prawo

DOSTĘP PREMIUM