Aktywność Ludmiły Kozłowskiej nie w smak Dudzie. Media publiczne o rosyjsko-niemieckim układzie

Andrzej Duda, o sprawie wystąpienia Ludmiły Kozłowskiej w Bundestagu, rozmawiał z prezydentem Niemiec. Włodzimierz Cimoszewicz przyznał, że poziom, na który rządzący wywindowali sprawę działaczki, może zaskakiwać.

Prezeska fundacji Otwarty Dialog, decyzją polskich władz, ma zakaz wjazdu do krajów strefy Schengen. Dowiedziała się o tym w połowie sierpnia, kiedy po wylądowaniu w Brukseli, została zatrzymana i deportowana na Ukrainę, której jest obywatelką. Nie wiadomo, dlaczego polskie władze zdecydowały się wpisać Ludmiłę Kozłowską na listę osób, które nie mają prawa wjeżdżać do państw strefy Schengen. Pojawiły się informacje dotyczące wątpliwości na temat finansowania fundacji. Sama Kozłowska utrzymuje, że powodem jest aktywność jej męża Bartosza Kramka. Oboje brali udział w protestach przeciwko decyzjom rządu PiS. Kramek był bohaterem serii publikacji mediów publicznych.

Mimo zakazu Kozłowska pojechała do Berlina, wystąpiła przed posłami w Bundestagu. - Wygłosiła przemówienie na spotkaniu poświęconym prawom człowieka w Polsce i na Węgrzech. W związku z wypowiedzią prezydenta o "wyimaginowanej wspólnocie" nazwała postawę prezydenta Andrzeja Dudy "nieodpowiedzialną".  Mówiła też o atakach polskiego rządu na organizacje pozarządowe, do których władze wykorzystały media publiczne - relacjonował w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.

Dziennikarz zwrócił uwagę na to, że o wystąpieniu Ludmiły Kozłowskiej prezydent Duda rozmawiał ze swoim niemieckim odpowiednikiem. Do spotkania z Frankiem-Walterem Steinmeierem doszło wczoraj (w czwartek 13 września). Polski MSZ szybko przypomniał też Niemcom, że zakaz wjazdu Kozłowskiej na teren UE nadal obowiązuje. - Bo polskie władze otrzymały informacje od służb partnerskich, dotyczących źródeł finansowania fundacji i powiązań. Sama Kozłowska mówi, że chodzi o służby Kazachstanu, Rosji i Mołdawii. Rzeczywiście coraz bardziej niepokojące zaczynają być związki polskich władz z dziwnymi krajami - komentował Żakowski.

Interwencją Andrzeja Dudy ws. niemieckiej wizyty Ludmiły Kozłowskiej zaskoczony jest też Włodzimierz Cimoszewicz. Jak mówił w TOK FM, skoro posłowie Bundestagu byli zainteresowani tym, co ma do powiedzenia Ludmiła Kozłowska, to mieli prawo ją zaprosić. - Z samego faktu wysłuchania nic nie wynika. Ale ze zdumieniem przeczytałem, że o tej sprawie prezydent Duda rozmawiał z prezydentem Niemiec. Na poziom prezydentów państw podniesiono fakt, że ta pani została zaproszona na spotkanie w Bundestagu! - podkreślił były premier i szef polskiej dyplomacji. 

Interwencji prezydenckiej nie dziwią się zupełnie media publiczne. W TVP Info wizyta Kozłowskiej była najbardziej gorącym tematem. Dzięki stałemu komentatorowi telewizji publicznej - Jerzemu Targalskiego - dowiedzieliśmy się, że "Niemcy wypowiedziały nam wojnę" a istota paktu Ribbentrop-Mołotow jest wciąż aktualna. A Wojciech Cejrowski pytał "po co jest ta cała UE, skoro Niemcy i tak sobie robią, co chcą?".

Korespondent TVP w Berlinie próbował dyskredytować wizytę Kozłowskiej w Bundestagu. Informował na Twitterze, że wystąpienia szefowej fundacji Otwarty Dialog nie wysłuchał "żaden dziennikarz niemiecki, nawet ci z polskich redakcji".

DOSTĘP PREMIUM