PO przegrała pierwszą sądową bitwę z premierem. Będzie odwołanie "od kompromitującej decyzji sądu"

Warszawski sąd, na posiedzeniu niejawnym, oddalił wniosek PO przeciwko premierowi. Platforma w trybie wyborczym złożyła wniosek ws. wypowiedzi Morawieckiego nt. budowy dróg. Teraz zapowiada odwołanie od decyzji sądu.

Warszawski sąd oddalił wniosek PO z powodów formalnych. Jak oceniła sędzia Sylwia Urbańska, skoro Mateusz Morawiecki nie jest kandydatem w wyborach samorządowych, ani osobą upoważnioną przez komitet wyborczy, to nie można przeciwko niemu kierować wniosku w trybie wyborczym.

Premier w minioną sobotę (15 września), w czasie spotkania z mieszkańcami Świebodzina, stwierdził, że w czasach rządów PO nie powstawały ani drogi, ani mosty. 

"Pamiętacie, jak nasi poprzednicy mówili: budujmy nie tylko drogi i mosty. Nie było ani dróg, ani mostów. Chcemy sklejać Polskę. Lokalne problemy są dla nas ważne. Żeby nie być gołosłownym: nasi poprzednicy przez osiem lat wydali 5 mld zł na drogi lokalne. To jest tyle ile my wydajemy w ciągu 1 do 1,5 roku. Porównajcie sobie. To dlatego jest możliwość zbudowania właśnie tej południowej obwodnicy" - mówił Mateusz Morawiecki.

Słowom szefa rządu przeczą dane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, pokazujące, że za czasów rządów Platformy i PSL budowano drogi i mosty.

Czytaj też: "Jeżeli ktoś mówi wierutne kłamstwa...". Eksperci o tym, po co premier mówi, że nie było mostów?>>>

"Kompromitująca decyzja"

Jak poinformował Grzegorz Schetyna PO nie wiedziała o posiedzeniu sądu ws. swojego wniosku. Platforma nie składa jednak broni. Jak zapowiada poseł Mariusz Witczak, partia złoży "odwołanie od kompromitującej decyzji sądu ws. oddalenia naszego pozwu przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu za jego kłamstwa drogowe".

- W naszej ocenie decyzja sądu jest szokująca, zarówno pod względem treści uzasadnienia: że Mateusz Morawiecki nie bierze udziału w kampanii wyborczej; jak i jego formy, podjęta na posiedzeniu niejawnym! - stwierdził na konferencji prasowej. 

- Nie może być zgody na to, by osoby publiczne - jak Mateusz Morawiecki - kłamały w kampanii wyborczej i nie ponosiły za to konsekwencji - dodał poseł Marcin Kierwiński.

DOSTĘP PREMIUM