Prof. Kuźniar: Nawet niemieccy generałowie podpisywali kapitulację siedząc

- W życiu czegoś takiego nie widziałem - przyznał prof. Roman Kuźniar, komentując podpisanie deklaracji o współpracy polsko-amerykańskiej. Prezydent Duda podpisywał na stojąco. - Powiedzieć, że to katastrofa, to nic nie powiedzieć.

Do podpisania deklaracji o współpracy doszło wczoraj, podczas pierwszej wizyty prezydenta Dudy w Białym Domu. Na fotografiach dokumentujących to wydarzenie widać, że polski prezydent podpisywał stojąc, amerykański - siedząc.

- Powiedzieć, że to katastrofa, to nic nie powiedzieć. W życiu czegoś takiego nie widziałem. Nawet niemieccy generałowie podpisywali kapitulację na siedząco. A gdzie byli fachowcy, doradcy, którzy mogliby temu zapobiec? Zostali wyrzuceni przez Waszczykowskiego i Czaputowicza - komentował w TOK FM prof. Roman Kuźniar.

Czytaj też: Prof. Smolar: Andrzej Duda dobrze psychologicznie wyczuwa próżność Donalda Trumpa

Zdaniem byłego doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego, Andrzej Duda powinien teraz wyciągnąć konsekwencje w stosunku do pracowników, którzy - jak stwierdził - ponoszą za to pełną odpowiedzialność.

Przekonywał, że polscy dyplomaci powinni mieć świadomość, że Trump lubi upokarzać swoich partnerów, pokazywać swoją  wyższość. - To, że się na takie coś zgodzono, świadczy o naiwności delegacji z ministrem Szczerskim na czele. Quasi zawodowiec Szczerski jest od tego, żeby takie rzeczy zablokować. Prezydent Duda, gdyby był poważnym prezydentem, a nie wyimaginowanym, z całą pewnością wyciągnąłby konsekwencje - przekonywał.

Sam Krzysztof Szczerski nie widzi nic złego w całej sytuacji. Jak mówił dziś szef gabinetu prezydenta Dudy, opublikowane zdjęcie jest  "nieformalne" i "nie odzwierciedla przebiegu samego aktu podpisywania deklaracji".

Czytaj też: Ekspert od protokołu dyplomatycznego: Andrzej Duda stał nad Trumpem jak kamerdyner. To obraźliwe dla Polski>>>

Polska jako kolonia USA?

Zdaniem Kuźniara, niefortunna fotografia to nie jedyna wpadka, do której doszło podczas wizyty polskiego prezydenta.

Gość TOK FM nie zostawił też suchej nitki na sformułowaniu “Fort Trump”, którego Andrzej Duda użył w stosunku do ew. stałych amerykańskich baz wojskowych, o których powstanie zabiega Polska.

- Takie nazwy pochodzą z czasów kolonializmu, a potem z czasów podboju Indian. Czyli Polska, dumny naród, jako amerykańska kolonia? - pytał w rozmowie z Karoliną Lewicką.

To nie była istota tej wizyty

Cieplej o wizycie Andrzeja Dudy w Białym Domu wyrażał się, w TOK FM, prof. Zbigniew Lewicki.

- Wszyscy mówią o tej nieszczęsnej fotografii, to nie było fortunne, ale to też nie była istota tej wizyty. Uważam ją za udaną, nie można było oczekiwać niczego więcej. Pokazała, że relacje z USA są dobre lub poprawne. To ważne, bo rysy na tej relacji nie są dobre dla naszego bezpieczeństwa - przekonywał amerykanista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członek Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Prof. Lewicki podkreślał też, że o sukcesie wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu świadczy konferencja prasowa obu prezydentów.

- Była długa i ciepła. A przecież Donald Trump często z tego typu konferencji rezygnuje - zauważył.

"Prezydent Duda nie był partnerem. To było... przymilanie się"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM