Bezpłatne posiłki w szkołach? "W Warszawie to nierealne" ocenia Dorota Łoboda

W Łodzi uczniowie mają dostawać w szkołach darmowe posiłki. Zdaniem Doroty Łobody, z Ruchu Rodzice Przeciw Reformie Edukacji, realizacja takiego pomysłu w Warszawie jest niezwykle trudna.

Łódź jako pierwsze miasto w Polsce wprowadzi bezpłatne posiłki dla dzieci w szkołach. Jest już uchwała radnych w tej sprawie.

- Czy takie rozwiązanie jest możliwe w Warszawie? - pytała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

- Bardzo bym chciała, aby projekt dofinansowywania posiłków był realny w Warszawie. Jednak mam poważne wątpliwości, czy to się uda technicznie w tak przepełnionych szkołach, jakie mamy w niektórych dzielnicach. Bo jeśli dzieci w takich przepełnionych placówkach miałyby mieć wydawane posiłki, to by oznaczało, że jadłyby od godz. 8:00 do 16:00 - stwierdziła Dorota Łoboda.

Tłumaczyła, że warto pomyśleć o innych rozwiązaniach, które zapewniłby uczniom darmowy posiłek w szkole. Tym bardziej, że w niektórych dzielnicach programy dożywiania już funkcjonują.

- Wola wprowadziła zdrowe kanapki zamiast obiadów. Jest to lepsze rozwiązanie: nie zostawiamy dzieci głodnych, ale nie obciążamy tak bardzo stołówek i kuchni. W niektórych szkołach nie ma kuchni i działa catering. A żeby były darmowe posiłki, szkoła musi mieć kuchnię - podkreśliła Łoboda, która w zbliżających się wyborach samorządowych kandyduje z listy Koalicji Obywatelskiej na radną Warszawy.

Protest przeciw reformie w sobotę w Warszawie

Jak mówiła, dziś największym problemem są przepełnione szkoły. 

- Reforma tylko pogorszyła sytuację. Rodzice borykają się z tym, że dzieci chodzą do szkoły na drugą zmianę. Co prawda mamy szkoły podstawowe utworzone w budynkach po gimnazjach i tam nie ma aż takiego przepełnienia. Jednak rodzice nie mają zaufania do placówki, która przeznaczona była wcześniej dla nastolatków. Bo przez wiele lat straszono nas, że one nie mogą być w jednej szkole z nastolatkami - tłumaczyła.

Koalicja Obywatelska szykuje protest.

- Jeśli chodzi o kumulację roczników - bo do tego dojdzie, gdy ostatni rocznik gimnazjum i pierwszy ośmioklasistów pójdą do liceum - to my protestujemy w tej sprawie w sobotę, jako ruch społeczny, przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. Sytuacja jest bardzo trudna, nie tylko w Warszawie. Nikt nie rozciągnie szkolnych budynków - podsumowała Dorota Łoboda.

Czytaj też: Niskie zarobki w oświacie. "Kocham swoją pracę. Ale nie mogę zagwarantować, że za rok-dwa będę nauczycielką"

Łoboda: Słowa Szydło, że referenda są świętem demokracji to kłamstwo. Ta władza nas oszukuje

DOSTĘP PREMIUM