Wyzwiska i agresja na spotkaniu z Beatą Szydło w centrum Lublina. "To nie są Polacy"

Działacze KOD twierdzą, że zostali opluci. Jedna z kobiet miała też zostać kopnięta, pojawiło się wiele wyzwisk. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości w odpowiedzi na hasło "Konstytucja", odpowiadali "prostytucja".

Wicepremier Beata Szydło przyjechała do Lublina wesprzeć w kampanii kandydata na prezydenta miasta, Sylwestra Tułajewa. Wyrażała się o nim w samych superlatywach, mówiąc m.in., że to osoba, na której się nigdy nie zawiodła.

Czytaj też: Atak na synagogę w Gdańsku. Policja publikuje wideo z mężczyzną, który rzucił kamieniem w modlące się kobiety

- Dobra zmiana, która od trzech lat toczy się w Polsce, powinna również zacząć się i w samorządach. W tych miejscach, w których często ludzie narzekają, że nie mają partnera, że nie ma kogoś kto ich wysłucha - przekonywała Szydło.

Na spotkaniu pojawili się aktywiści KOD, którzy przyjechali w koszulkach z napisem „Konstytucja”. Mieli gwizdki i megafon, a do tego plakaty z hasłami „Witamy gwiazdę dojnej zmiany” czy „Tu jest Lublin, tu się nie kłamie”.

Pod ich adresem ze strony część zwolenników PiS pojawiły się wyzwiska.

Jedna z kobiet miała nawet opluć działaczkę KOD. Gdy reporterka TOK FM podeszła do niej, by zapytać, czemu to zrobiła, zaprzeczyła, jednocześnie jednak dodając „Ja jestem patriotką, a to nie są Polacy. To są ludzie, którzy szkodzą Polsce. Bez mózgu”.

Z relacji uczestników pikiety wynika, że doszło też do agresji fizycznej. Jeden z sympatyków PiS miał kopnąć sympatyczkę KOD. Zgłosiła to od razu policji, ale, jak relacjonuje, spisano tylko ją, chociaż wskazywała kilkakrotnie z czyjej strony doświadczyła agresji.

Kilku osobom podarto papierowe plakaty z napisem „Konstytucja”. - Przepychali nas mimo, że my spokojnie staliśmy. Ktoś rzucił w nas pieniędzmi. I porwali mój plakat. Wychodzi na to, że Konstytucja im przeszkadza - mówi jedna z sympatyczek KOD. I dodaje, że nie była wcześniej na pikiecie, na której pojawiłaby się aż taka agresja.

DOSTĘP PREMIUM