Ks. Stryczek nie jest już prezesem Szlachetnej Paczki. Złożył rezygnację, ale nie zgadza się z oskarżeniami

Ksiądz Jacek Stryczek złożył rezygnację z funkcji prezesa Szlachetnej Paczki. Zrobił to po reportażu Onetu, w którym opisano historie osób, które miały być ofiarami mobbingu w jego stowarzyszeniu.

Ksiądz Jacek Stryczek złożył w piątek swoją rezygnację do zarządu Stowarzyszenia Wiosna. Zostanie ona rozpatrzona przez walne zgromadzenie organizacji, które zbierze się 3 października w Krakowie.

O swoim ustąpieniu duchowny poinformował na Facebooku. - Nie zgadzam się ze stawianymi mi zarzutami - napisał.  

Kontrowersyjny artykuł dziennikarza "Onetu"

W czwartek na stronie "Onetu" pojawił się artykuł opisujący historie osób, które miały być ofiarami mobbingu w stowarzyszeniu "Wiosna". To dzięki tej organizacji, prowadzonej przez księdza Jacka Stryczka, co roku do tysięcy potrzebujących trafiają prezenty w ramach akcji "Szlachetna Paczka".

Ze śledztwa dziennikarza Jacka Schwertnera z Onetu, który rozmawiał z ponad dwudziestoma osobami, wynika, że ks. Jacek Stryczek stosował wobec pracowników psychiczną przemoc przynajmniej od 2011 roku. 

Duchowny nie zgadza się z zarzutami postawionymi w artykule. - Uważam, że tekst jest jednostronny, emocjonalny, a przez to nieprawdziwy. Trudno jest z nim polemizować, ponieważ w tekście znajdują się wypowiedzi osób, które w żaden sposób nie zostały zweryfikowane. Zabrakło w nim także wielu naszych wyjaśnień - napisał szef stowarzyszenia "Wiosna" w swoim oficjalnym oświadczeniu. 

Internauci zaczęli przypominać wcześniejsze wypowiedzi duchownego, które ich zdaniem dawały pole do przypuszczeń, że w jego stowarzyszeniu źle się dzieje. Jednak po publikacji tekstu w Onecie, z internetu kolejno znikają kontrowersyjne wypowiedzi krakowskiego duchownego. 

Drogie samochody księży? "To idiotyzm czepiać się samochodów"

- Będę zawsze się buntować, kiedy ktoś będzie się czepiać tego, jaki ktoś inny ma samochód. To jest według mnie głupie - powiedział ksiądz Jacek Stryczek pod koniec ubiegłego roku w czasie swojego kazania, a jego słowa zacytował wówczas m.in. Onet

Słowa padły krótko po tym, jak okazało się, że proboszcz parafii w Kościnie Wielkiej Wiesław Maciaszek kupił auto za ponad 400 tys. zł. Po nagłośnieniu sprawy Archidiecezja Krakowska poinformowała o sprzedaży luksusowego porsche macana. Pieniądze miały zostać przekazane ubogim.

Wideo z nagraniem tej wypowiedzi również zostało usunięte z serwisu YouTube.

"Są trzy grupy: miernoty, pierdoły i ludzie bezmyślni"

W tym samym serwisie w 2015 roku ks. Stryczek zamieścił film, w którym określa niektóre osoby jako "miernoty, pierdoły i ludzi bezmyślnych". Dodał, że dla niego to nie są wrogowie - "oni traktują mnie jak wroga".

Film zniknął z sieci kilkanaście godzin po wybuchu afery wokół stowarzyszenia "Wiosna". Post na Facebooku, cytujący słowa duchownego - jeszcze jest dostępny.

"Z umowami śmieciowymi nie mam żadnego problemu"

Wciąż jednak dostępne są wypowiedzi, jakich ksiądz udzielił w wielu wywiadach z mediami. W kontekście publikacji Onetu nabierać mogą one nowego znaczenia.  

W maju 2015 roku w "Gazecie Wyborczej" zamieszczono wywiad przeprowadzony z krakowskim duchownym. W rozmowie tej padły słowa: Z umowami śmieciowymi nie mam żadnego problemu. Im bardziej elastyczne są formy zatrudniania, tym lepiej. 

Dodał również, że "w Polsce ludzie nienawidzą innych za to, że mają pieniądze".

"Jezus wcale nie kazał się dzielić. To mit"

- Nie ma nic niemoralnego w tym, że prezes banku zarabia 36 tys. zł dziennie. Nie ma również nic niemoralnego w tym, że jego pracownicy zarabiają kilkaset razy mniej - powiedział ks. Jacek Stryczek w rozmowie z Money.pl

Duchowny stwierdził, że "Jezus wcale nie kazał się dzielić". "To mit" - dodał. Przytoczył też zasadę sformułowaną przez ekonomistę Miltona Friedmana: Najbardziej wpływowa jest mała grupa interesariuszy. Dlatego na szkołę większy wpływ mają nauczyciele, niż dzieci i ich rodzice.

Ksiądz nie przeprasza. "Jestem wymagającym pracodawcą"

Po publikacji artykułu o mobbingu w stowarzyszeniu "Wiosna", kapłan zamieścił na Facebooku wideo, w którym odnosi się do sytuacji.

Internauci komentujący nagranie zauważyli, że ksiądz nie przeprosił osób, które zarzucają mu znęcanie się. Wielu użytkowników Facebooka jest zbulwersowanych faktem, że ks. Stryczek wystąpił w tym wideo w koszulce z plakatem filmu "Kler".

Praca w "Wiośnie" jak Ekstremalna Droga Krzyżowa

Kolejną kontrowersyjną wypowiedź ks. Jacek Stryczek zamieścił w swoim oficjalnym oświadczeniu wydanym po publikacji Onetu. Napisał, że "trud współpracy" z nim "symbolicznie widoczny jest w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej". 

- Jest to duże wymaganie i trudne. Dla wielu bolesne. A mimo to wiele osób samych z siebie wybiera to wyzwanie. Tak samo, jak współpracę ze mną - stwierdził ks. Jacek Stryczek.

Czytaj też: Pracownicy ks. Stryczka oskarżają go o mobbing. "W Krakowie zapanowała zmowa milczenia"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM