"Można było działać szybciej" - ekspert o skardze Komisji Europejskiej na Polskę

- KE dość późno zareagowała, nie była przygotowana na taką sytuację - ocenił w TOK FM prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Wydziału Prawa i Administracji UW.

Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła, że składa skargę na Polskę do Trybunału Sprawiedliwości. Chce, żeby sędziowie, których objęła nowa ustawa o Sądzie Najwyższym, mogli nadal sprawować swoje funkcje.

Skarga jest ostatnim etapem procedury, którą KE rozpoczęła w lipcu. Stwierdzono, że przepisy odsyłające sędziów w stan spoczynku grożą upolitycznieniem Sądu Najwyższego. 

- Moim zdaniem KE dość późno zareagowała na sytuację. Ustawa w nowym kształcie to grudzień 2017 roku. Weszła w życie 3 kwietnia 2018 roku. Komisja Europejska wiedziała, jaka jest ta ustawa. Można było działać szybciej - przekonywał prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodał że opieszałość Unii Europejskiej wynika z faktu, że nie jest ona przygotowana na tego rodzaju sytuacji.

- Traktaty, które tworzą UE, zostały napisane na dobrą pogodę. A mamy złą pogodę i tą "dziurę w dachu" łata się teraz czym się da - podsumował. 

Do TSUE wpłyną trzy dokumenty

Co wydarzy się teraz? Jak mówił gość TOK FM, w ciągu najbliższych kilku dni Komisja Europejska wyśle do TSUE trzy dokumenty.

- Będą to: skarga przeciwko Polsce, wniosek o przyspieszenie postępowania oraz kolejny wniosek o tzw. środki tymczasowe - powiedział prof. Robert Grzeszczak.

Jak zaznaczył, nie wiemy na razie, czy w tym wypadku środki tymczasowe będą oznaczały powrót do sytuacji sprzed nowelizacji ustawy o sądownictwie i przywrócenie usuniętych sędziów, czy też zatrzymanie aktualnego stanu rzeczy.

- Trybunał może podejść do tego w różny sposób. Rozpatrując wnioski o środki tymczasowe, wyważa interesy obu stron konfliktu - powiedział gość TOK FM.

Nie wiadomo, czy Polska zastosuje się do środków tymczasowych

Dodał, że Polska jest pierwszym i jak dotąd jedynym krajem, który nie zastosował się do środków tymczasowych zasądzonych przez TSUE. - Mam na myśli sytuację Puszczy Białowieskiej. I zastanawiam się, co będzie w tym przypadku - powiedział gość Radia TOK FM.

Czytaj też: Dla PiS wszystko jest jasne. "Głównym celem KE jest wsparcie opozycji i danie jej kroplówki"

DOSTĘP PREMIUM