Komorowski: Jest oczywiste, że TSUE zajmie stanowisko w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym

- Komisja Europejska wie, co robi i na pewno wcześniej zrobiła rozeznanie, czy Trybunał nie powie "to nie nasza kompetencja" - przekonywał w TOK FM były prezydent, Bronisław Komorowski.

Komisja Europejska zdecydowała w poniedziałek o skierowaniu skargi do Trybunału w Luksemburgu w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym. To na jej mocy zmianie uległ skład Sądu Najwyższego - część sędziów musiała przejść na emerytury.

Czytaj też: Dla PiS wszystko jest jasne. "Głównym celem KE jest wsparcie opozycji i danie jej kroplówki "

Bronisław Komorowski przekonywał w rozmowie z Karoliną Lewicką w Wywiadzie Politycznym TOK FM, że unijny Trybunał Sprawiedliwości z pewnością zajmie się skargą Komisji.

 - Komisja Europejska wie co robi i na pewno wcześniej zrobiła rozeznanie, czy Trybunał nie powie “to nie nasza kompetencja” - tłumaczył.

KE chce między innymi, by unijny Trybunał Sprawiedliwości zastosował środek tymczasowy, czyli zawiesił przepisy, na mocy których przeniesiono w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. Bruksela domaga się przywrócenia do pracy także tych sędziów, na których miejsca wskazano już kogoś innego.

Deklaracja ministra Czaputowicza

Bronisław Komorowski przypomniał, że szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz powiedział na początku miesiąca w wywiadzie dla niemieckich mediów, że polski rząd będzie respektował orzeczenie.

-Ta deklaracja mogła paść w czasie, kiedy stronie polskiej mogło wydawać się, że np. Trybunał uzna się za niekompetentny w tej sprawie. Dlatego ważne, żeby o tej deklaracji przypominać - podkreślał. 

Bronisław Komorowski zauważył, że istotna w tej sprawie będzie reakcja Jarosława Kaczyńskiego.

-  Wydawał z siebie groźnie pomruki świadczące, że chce zwarcia z TSUE bez względu na cenę, jaką Polska może zapłacić - przypomniał.

Gigantyczna niekonsekwencja PiS

Prowadząca audycję Karolina Lewicka zauważyła, że niedawne słowa prezesa PiS o “ojkofobii’’ sędziów wskazują, że postawa partii rządzącej będzie w stosunku do nich nadal bardzo ostra.

-To jest takie głupie, pisowskie gadanie. Budowanie nastroju antyelitarnego, a jednocześnie podwiązywanie się pod te elity np. właśnie poprzez używanie dziwnych terminów ze słownika języków obcych, jak ojkofobia. Wyborcy PiS to słyszą i myślą “profesor, a może nawet i noblista” - krytykował były prezydent.

- To jest gigantyczna niekonsekwencja, którą może warto wyciągnąć na wierzch. Z jednej strony Kaczyński atakuje elity, a jednocześnie mówi, że ktoś jest gorszego sortu, czyli on jest lepszego, przypisuje siebie do elity - dodał.

DOSTĘP PREMIUM