Prezes LOT-u zapewnia, że strajku nie będzie. "Chciwość przesłania rozsądek"

Nie ma porozumienia między związkami zawodowymi i władzami LOT-u. Prezes Rafał Milczarski jest przekonany, że do strajku nie dojdzie. Związkowcy mają dziś ogłosić decyzję. O porozumienie może być trudno.

Według prezesa LOT, Rafała Milczarskiego, cały czas prowadzone są rozmowy z pracownikami spółki oraz z działającymi w niej związkami zawodowymi. Choć, jak zaznaczył, słyszał, że trudno nazwać je dialogiem. 

Sam Milczarski na wczorajszych rozmowach, o których związkowcy mówili, że to spotkanie ostatniej szansy, nie pojawił się.

Pracownicy spółki, w tym piloci, stewardessy i stewardzi, domagają się podwyżek i powrotu do zasad wynagradzania z 2010 roku. Ich postulaty dotyczą także zmiany formy zatrudnienia. Obecnie ponad połowa personelu nie jest zatrudniona na umowach o pracę, tylko prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

Czytaj też: Będzie strajk pracowników LOT-u? "Nie ma dobrej woli do rozmów ze związkowcami"

Prezes LOT przekonywał w TOK FM, że obowiązujące zasady pracy i wynagrodzenia to pokłosie restrukturyzacji, którą musiały przeprowadzić poprzednie władze firmy.

- Jestem przekonany, że nie będzie protestu. Cały czas rozmawiamy z pracownikami, bo to jest najważniejsze - deklarował w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Zdaniem Milczarskiego liderzy związków zawodowych "w niewielkim stopniu reprezentują interesy pracowników".

- Uważam, że cały spór prowadzony przez związki ma wymiar polityczny - stwierdził. Prezes LOT podkreślał, że "zajmuje się biznesem, a nie polityką". To komentarz do informacji, że zwolniona przez niego Monika Żelazik, szefowa największego w firmie związku zawodowego, startuje w wyborach samorządowych. Jest kandydatką porozumienia Wygra Warszawa na Bemowie.

Żądanie podwyżek to chciwość? 

- Czyli gdyby nie liderzy związkowi, to rozmów o potencjalnym strajku w ogóle by nie było? - pytał Maciej Głogowski. 

- Uważam, że te osoby popełniły fundamentalny błąd. Błąd oceny sytuacji, myślę, że kierowany chciwością. Chciwość bardzo często przesłania rozsądek. Być może ludzie chcą więcej zarabiać, ale spółka może zapłacić tylko tyle, ile jest w stanie - stwierdził Rafał Milczarski. 

Według prezesa umowy podpisywane przez LOT z pracownikami nie noszą żadnych znamion umów śmieciowych. - Są to umowy B2B [czyli jednoosobowe działalności - red.]. Takich umów jest ok. 50 proc. To nie jest przedmiotem sporu - mówił gość programu EKG. 

- Przyjąłby pan wszystkich na etat? - dopytywał dziennikarz TOK FM.

- Musiałbym to przemyśleć. Ale uważam, że byłoby to szkodliwe dla spółki - odpowiedział Milczarski i tłumaczył, że piloci są sami swoimi pracodawcami: - Pilot jest dla siebie w samolocie panem bogiem. Ja nie mam prawa wydać mu żadnego polecenia. 

- W mojej ocenie strajku nie będzie, dlatego że większość ludzi chce mieć święty spokój i pracować - podsumował.

Jest decyzja sądu ws. strajku 

Wiadomo już, że jeśli związkowcy zdecydują się na strajk, będzie on nielegalny. Władze spółki, podobnie jak kilka miesięcy temu, uzyskały bowiem sądowe zabezpieczenie do czasu rozpatrzenia sprawy o legalności referendum strajkowego. Ta ma się odbyć dopiero 20 listopada. To tego czasu każda akcja strajkowa - będzie niezgodna z prawem - mówił rzecznik spółki, Adrian Kubicki.

- Sąd zakazał takiego strajkowania. Nie chciałbym, żebyśmy powtarzali tę drogę i mam nadzieję, że związki zawodowe nie będą szły jeszcze raz tą samą drogą i nie będą nawoływały do anarchii. To jest wyrok sądu, od którego zapewne znowu przysługuje odwołanie. Czy się to komuś podoba czy nie, trzeba postępować zgodnie z tym wyrokiem - zaznaczył rzecznik LOT-u. 

Dodał, że jeśli związkowcy - mimo wszystko ogłoszą dziś, że będą strajkować  - poniosą z tego tytułu konsekwencje, także finansowe.

Piotr Szumlewicz, z OPZZ tłumaczył, że o decyzji sądu dowiedział się z konferencji prasowej w LOT. Jak zaznaczył, związkowcy muszą ją przeanalizować, ale wciąż czekają na kompromisową propozycję zarządu spółki.

- Na chwilę obecną związki zawodowe stoją na stanowisku, że jeżeli nie będzie żadnych sensownych propozycji ze strony władz firmy, to akcja strajkowa odbędzie się jeszcze we wrześniu - zapewniał Szumlewicz. Dodał, że ostateczna decyzja zapadnie po południu. 

Przypomnijmy. Pierwsza data strajku była wyznaczona na 1 maja. Ale władze spółki nie chcąc dopuścić do protestu, zgłosiły sprawę do sądu, który podzielił wątpliwości kierownictwa firmy i zakazał organizacji strajku. Według wyliczeń przewoźnika jeden dzień protestu przyniósłby 20 mln zł straty

Chcesz więcej? Posłuchaj!

  • jakie będą wyniki finansowe LOT-u za 2018 rok;
  • z czego wynikają opóźnienia lotów.

Pracownicy LOT-u zapowiedzieli strajk. "Zarząd pomiata ludźmi, traktuje ich w haniebny sposób"

DOSTĘP PREMIUM