"Zapomnijmy o kolejnych liniach metra". Kandydatka Glusman bez lukru o obietnicach konkurentów

Justyna Glusman, kandydatka na prezydenta Warszawy odniosła się też do obietnic wyborczych. - Zapomnijmy o kolejnych liniach metrach. To metro, które się buduje, będzie realizowane do 2023 roku - powiedziała.

- W przeciwieństwie do partii politycznych nie mianowaliśmy kandydata na prezydenta, ale wybraliśmy - powiedziała Justyna Glusman kandydatka koalicji Ruchów Miejskich na prezydentkę Warszawy, działaczka stowarzyszenia Ochocianie w rozmowie z Janem Wróblem. 

- Jestem po realnej stronie barykady, która nie obiecuje mieszkańcom gruszek na wierzbie i wiem, jak wygląda budżet miasta. Obiecuję tylko to, co jest możliwe. Mam dość kampanii wyborczej, w której wszyscy się prześcigają na obrazki - deklarowała kandydatka.

Glusman odniosła się też do jednego z najgłośniejszych tematów, czyli budowy kolejnych linii metra. - Zapomnijmy o kolejnych liniach metra. To metro, które się buduje, będzie realizowane do 2023 roku, będzie kosztowało 10 miliardów złotych, nie wszystkie środki są zabezpieczone. W kolejnej kadencji trzeba projektować kolejną linię, ale to zależy od wynegocjowanych w Unii funduszy - przedstawiła swój program Justyna Glusman. Dodała, że należy poprawić też transport, który funkcjonuje obecnie. 

O kolejnych liniach metra - trzeciej i czwartej - mówił Patryk Jaki. Kandydat Zjednoczonej Prawicy zapowiadał, że po wygranych wyborach od razu zabierze się za ich budowę - jednoczesną obu linii. Deklarował, że będą gotowe w czasie dwóch kadencji.

Słupki i wieżowce

Glusman zapewniła, że ruchy miejskie będą działać na rzecz poprawy powietrza, większej ilości zieleni, infrastruktury typu żłobki. Nie będzie takich sytuacji, że w planach zagospodarowania Śródmieścia zostanie przegłosowanych 7 wieżowców.

Odniosła się też do pomysłów zlikwidowania słupków w mieście (taką obietnicę złożył inny kandydat - Patryk Jaki). - Słupki bronią pieszych. Pieszych jest więcej niż kierowców. Chodniki dla pieszych, ulice dla kierowców. Samochody i kierowcy nie mogą w Polsce narzekać. Zmorą polskich postkomunistycznych miast, takich jak Warszawa, są wielkie ulice przecinające miasta - powiedziała, dodając, że przepis pozwalający parkowanie na chodniku to przepis postkomunistyczny.

DOSTĘP PREMIUM