Co jest na "taśmie Morawieckiego"? "To są z drugiej ręki informacje"

Istnieje taśma Morawieckiego, na której słychać, jak dyskutuje on o braniu kredytów na tak zwane słupy, czyli podstawionych klientów - mają twierdzić kelnerzy znani z afery taśmowej. Informację na ten temat w aktach sprawy znaleźli dziennikarze Onetu.

Nie wiadomo, gdzie dziś jest nagranie rozmowy z premierem - wówczas prezesem banku BZ WBK - i czy zachowały się inne, o których było wiadomo już wcześniej.

Wczoraj wieczorem w Polsacie premier przekonywał, że informacje te znane są od 3-4 lat, więc ujawnienie ich teraz nie jest przypadkowe. Mateusz Morawiecki podważał też wiarygodność wyjaśnień kelnerów i mówił, że rozmów o załatwianiu spraw na słupa sobie nie przypomina. Dodał też, że afera taśmowa to jest afera PO.

- Nie ma tam jakiegokolwiek dowodu materialnego, tylko że podobno ktoś opowiedział... Myślę, że jak będzie jakiś cień twardej informacji, będzie sens o tym dyskutować - mówił w TOK FM poseł PiS, Marcin Horała.

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek na Twitterze zarzuciła dziennikarzom atak na polski rząd i sugerowała, że za publikacją stoją mafie VAT-owskie szukające sojuszników.

Wedle wyjaśnień kelnerów - Łukasza N. Konrada Lasoty - które są w aktach afery taśmowej, wynika, że nie wiadomo kto dziś dysponuje nagraniami rozmowy czy rozmów szefa rządu z czasów, kiedy był bankierem. Dziennikarze Onetu podkreślą jednak, że służby nie pociągnęły wątku niekoniecznie uczciwego kupowania nieruchomości.

DOSTĘP PREMIUM