Chleb jest drogi, a będzie jeszcze droższy. Ekspert prognozuje cenę i wyjaśnia przyczyny podwyżek

Pod koniec roku na pieczywo wydamy więcej niż teraz. Andrzej Gantner z PFPŻ wyjaśniał jednak w TOK FM, że powodem wzrostu cen nie jest droższe zboże ani marże narzucane przez producentów żywności.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, mówił w TOK FM, że wzrosną ceny produktów związanych ze zbożem i mąką.

- Zboża podrożały, ale nie jest to najważniejsze. Pieczywo jest bardzo pracochłonnym produktem. Mamy wzrost kosztów pracy, potężny wzrost kosztów wynagrodzeń, niedobór siły roboczej. Rządzący podwyższają płace minimalne, a ktoś musi za to zapłacić, i to też powoduje wzrost cen produktów - tłumaczył gość magazynu EKG.

Czytaj też: Awantura na konwencji PiS. Rolnicy chcieli wnieść trumnę z głową świni. "Symbol umierającego rolnictwa

Prowadzący program Maciej Głogowski zwrócił uwagę, że pszenica była w sierpniu o 18 proc. droższa niż rok temu. 

- To się nie przekłada aż tak bardzo, jak by się wydawało - podkreślił Gantner oraz tłumaczył, że cena bochenka to tylko w 30-40 proc. koszt mąki. - Reszta to koszty wytworzenia tego bochenka. Maszyny, ludzie, prąd, transport to wszystko bardzo poważne składowe kosztów. One mają dużo większe przełożenie na cenę - podkreślił ekspert.

Jego zdaniem "o wiele groźniejsze dla wytwarzania żywności są szybkie wzrosty kosztów dookoła: wzrost cen wody, gazu, energii, paliwa".

O ile podrożeje chleb?

Gość TOK FM tłumaczył, że ceny żywności zaczęły rosnąć ok. 2 lat temu. 

- Mamy teraz znowu inflację. Jest tylko kwestia tempa. Już teraz bochenek chleba jest droższy o 4 proc. niż rok temu. Jeżeli dojdzie do większych niedoborów pszenicy i dalej będą galopujące cent np. paliw i pracy, to na koniec roku cena chleba będzie wyższa o 8 proc. To będzie jakieś 30 groszy - tłumaczył. Podkreślił, że nie bierze się to z pazerności piekarzy i rolników, tylko z tego, że "w Polsce koszty żywności galopująco rosną".

Czytaj też: Drożyzna na sklepowych półkach? "Nie wierzę w czarny scenariusz. Podwyżki jedzenia nie będą aż tak duże" 

Kolejnym problemem, na który zwrócił uwagę ekspert, jest stopniowa utrata przez Polskę konkurencyjności na rynkach zewnętrznych. Jego zdaniem producenci żywności mają dwa sposoby rekompensaty wyższych kosztów produkcji. 

 - Produkcja żywności jest produkcją niskomarżową. W branżach kluczowych, jak piekarnictwo, przemysł mięsny czy mleczarski poruszamy się w marżach 1-3 proc. Nie ma z czego schodzić. Można więc podwyższać ceny albo poszukać oszczędzania w kosztach produkcji. Można poszukać tańszego surowca z zagranicy - wyjaśniał Andrzej Gantner.

Zaznaczył, że bardzo silną konkurencją dla polskiego rolnictwa są surowce z Ukrainy, "które są tańsze i wchodzą na polski rynek w ramach kontyngentów bezcłowych".

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • o interwencyjnych skupach żywności;
  • o nadmiarze jabłek na polskim rynku;
  • jaki jest niedobór pracowników w sektorze żywnościowym.

Apel Jacka Żakowskiego do zwolenników GMO

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM