Jest pozew przeciw działaczom PiS, którzy nazwali homoseksualizm dewiacją. "Jestem mamą zboczeńca?"

Dwa pozwy o zniesławienie przez działaczy PiS złożył w sądzie głównym organizator Marszu Równości w Lublinie. Chodzi o wypowiedzi wojewody i jednego z radnych Prawa i Sprawiedliwości, w których homoseksualizm nazwano zboczeniem i dewiacją.

Prywatne akty oskarżenia za zniesławienie złożył w Sądzie Rejonowym Lublin Zachód główny organizator lubelskiego Marszu Równości, Bartosz Staszewski.

Chodzi m.in. o porównanie homoseksualizmu z pedofilią na profilu radnego PiS Tomasza Pituchy na Facebooku i o film wojewody Przemysława Czarnka zamieszczony na YouTubie, w którym wojewoda stwierdził, że Marsz Równości promuje zboczenia, dewiacje i wynaturzenia.

- Określenia, które padają w sferze publicznej, zawsze rezonują. Tego typu słowa jak zboczenie czy dewiacje, czy mówienie o promowaniu pedofilii, która jest przestępstwem w Polsce, to słowa absolutnie niedopuszczalne. Nie możemy się zgodzić na to, by nas obrażano i zniesławiano - mówi Bartosz Staszewski, który złożył dwa prywatne akty oskarżenia. Z zarzutem zniesławienia.


Staszewskiemu przy składaniu aktów oskarżenia towarzyszyło m.in. kilku rodziców osób LGBT. Wśród nich Joanna Marzec, nauczycielka, mama syna geja, który wyjechał do Anglii.

- W tym kraju nie mógł dalej żyć. Mimo że był dumą tego miasta, dumą lubelskich szkół, laureatem wielu konkursów, ja jako mama zbierałam tylko pochwały i podziękowania za wychowanie syna. A dzisiaj? Jestem mamą zboczeńca? – pytała pani Joanna.

- Domagamy się równouprawnienia, chcemy praw dla naszych dzieci, które żyją w dużej nietolerancji. Ja jestem mamą geja i jestem nauczycielką. W szkole jest masa dzieci, które nie mają wsparcia, które same borykają się ze swoimi problemami, są wyśmiewane przez rówieśników. My nie promujemy dewiacji, my nie promujemy zboczeńców. Promujemy to, aby nasze dzieci - jako równoprawni członkowie tego społeczeństwa - mogli w tym społeczeństwie żyć - powiedziała Joanna Marzec ze Stowarzyszenia „My rodzice”. Dodała, że najważniejsza jest edukacja, której brakuje - również działaczom PiS-u. - Powtarzamy przesądy, stereotypy, że homoseksualiści to zboczeńcy. A jest wiedza naukowa na ten temat. Proszę państwa, czytajmy! Nie tkwijmy w zabobonach i przesądach! - zaapelowała mama.

"Spirala nienawiści" 

Marsz Równości w Lublinie jest zaplanowany na 13 października. Sprzeciwiają się mu radni PiS. Na piątek - na ich wniosek - zwołana jest nadzwyczajna sesja Rady Miasta w tej sprawie.

- Rada Miasta chyba nie powinna się zajmować tematami światopoglądowymi. Awantury naprawdę nie są nam potrzebne - powiedziała TOK FM radna Anna Ryfka z PO. - Każdy ma prawo do wyrażania swoich myśli i swoich stanowisk. A dyskusja dotycząca Marszu Równości jest na sesji Rady Miasta zupełnie niepotrzebna – dodał radny Marcin Nowak ze Wspólnego Lublina.

Organizatorzy marszu, a także rodzice osób LGBT zapowiadają, że pojawią się w piątek na sesji. – Jesteśmy mieszkańcami Lublina i jesteśmy w szoku z powodu tego, co się dzieje, w tym tej spirali nienawiści – mówił Staszewski.

Radni PiS na nadzwyczajnej sesji chcą przyjąć stanowisko. Czytamy w nim m.in., że „Rada Miasta Lublin, na podstawie obserwacji wcześniejszych „marszów równości” w Polsce i na Zachodzie Europy zauważa, że celem tego zgromadzenia nie jest obrona praw osób o odmiennej orientacji seksualnej, gdyż w naszym mieście zagrożenia tego typu nie występowały i nie występują, natomiast faktycznym celem marszu jest najprawdopodobniej promocja niezgodnych z naturą zachowań seksualnych(…). Rada Miasta stoi na stanowisku, że przeprowadzenie „Marszu równości” spowoduje niepotrzebne podziały społeczne w naszym mieście oraz może stanowić zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa publicznego. Ze względu na domniemanie naruszenia prawa
oraz zgorszenie publiczne domagamy się od Pana Prezydenta Krzysztofa Żuka
wydania decyzji o zakazie zgromadzenia”.

Wojewoda: Cenzura

Do sprawy odniósł się wojewoda lubelski Przemysław Czarnek:

"Informacja o wniesieniu prywatnego aktu oskarżenia przeciwko mnie pokazuje,
że środowiska organizujące Marsz Równości wprowadzają cenzurę, nie pozwalają na jakąkolwiek dyskusję. Nikogo personalnie nie obraziłem. Stwierdzam, że promowanie
homoseksualizm, promowanie związków homoseksualnych jest szkodliwe społecznie. To jest moje prawo. Raz jeszcze podkreślam: nikogo personalnie nie atakowałem. Wręcz przeciwnie, powiedział, że nie interesuje mnie, kto z kim śpi. Natomiast skrajnie lewicowe nurty pod pozorem tolerancji dziś na świecie próbują wprowadzać cenzurę na zachowania nielewackie."

DOSTĘP PREMIUM