Likwidacja obowiązku szczepień? Żakowski: Nie każdy idiotyzm nadaje się do debaty!

- Wiadomo, że w każdym kraju rozmiarów Polski można znaleźć 100 tys. wariatów gotowych podpisać, najbardziej absurdalne tezy, np. że "Obama jest jaszczurem". To, aby parlament debatował na temat tego, co sobie myślą wariaci, wydaje mi się prowokacyjnym pomysłem - tak Jacek Żakowski skomentował obywatelski projekt ustawy, przygotowany przez antyszczepionkowców.

Wczoraj odbyło się I czytanie obywatelskiego projektu ustawy, która zakładałaby, że szczepienia w Polsce nie są obowiązkowe, jeżeli nie ma wybuchu epidemii lub zagrożenia epidemicznego. Dzisiaj został skierowany do dalszych prac. 

Pod projektem ruchów antyszczepionkowych podpisało się 120 tys. osób.
PiS poprze dalsze prace nad projektem antyszczepionkowców, choć szef GIS, były wiceminister zdrowia, zapowiedział w Sejmie, że zrobi wszystko, by "to zatrzymać"
Broniła go Justyna Socha, liderka Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, która stwierdziła, że system obowiązkowych szczepień łamie prawa człowieka.

Żakowski: Skrajnie populistyczne więzienie

Do sejmowej debaty na antenie TOK FM odniósł się Jacek Żakowski.

- Warto się bardzo poważnie zastanowić nad tym, co wczoraj działo się w polskim Sejmie, bo debata pokazała dwie rzeczy. Jedną z tych rzeczy jest pułapka populistycznych obietnic, że jak coś podpisze 100 tys. osób, to Sejm będzie na ten temat debatował i potem pracował w komisjach. Wiadomo, że w każdym z krajów rozmiarów Polski, a nawet mniejszym można znaleźć wariatów gotowych podpisać najbardziej absurdalne pismo np. że "Obama jest jaszczurem" - stwierdził.

Dodał, że wydaje mi się bardzo prowokacyjnym pomysłem, żeby "parlament debatował na temat tego, co sobie roją wariaci".

- Jakoś niewielu polityków ma odwagę powiedzieć: 100 tys. przekonanych, że Ziemia jest płaska albo że żadnej ewolucji nie było i tak dalej to jednak jest za mało, żeby zawracać głowę najwyższej władzy publicznej. Ale w epoce populizmu powiedzieć coś takiego politykowi jest trudno - stwierdził publicysta, dodając:

- Ciekawa debata pokazująca uwięzienie klasy politycznej w skrajnie populistycznym dyskursie i ponurą sytuację ludzi wiedzących, o czym mowa: większości lekarzy ma mniejsze znaczenie niż strach przed tym, że 100 tys. obywateli uważa, że lepiej się nie szczepić, umierać na hiszpankę, na ospę - ironizował na antenie.

- Wzywam do rozsądku, wzywam też polityków do odwagi. Nie każdy temat, nie każdy idiotyzm nadaje się do debaty - zakończył.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM