Która twarz Morawieckiego jest prawdziwa - bankowca z "Sowy" czy premiera? "Nie chciałbym polityków dogmatycznych"

Ujawnienie tzw. taśm Morawieckiego nie wpłynie na wynik wyborów samorządowych, ponieważ nie dowiadujemy się z nich niczego nowego - stwierdził pełnomocnik premiera ds. utworzenia i funkcjonowania Centrum Analiz Strategicznych.

Jak powiedziała Karolina Lewicka z Radia TOK FM - w 2014 roku, po ujawnieniu nagrań uderzających w polityków rządzącej wówczas PO, przedstawiciele PiS nazywali całą sprawę czymś słusznym, chwalebnym i uczciwym.

Dlaczego zmienili podejście, gdy niedawno ujawniono nowe treści, obciążające Mateusza Morawieckiego? - pytała gościa Wywiadu Politycznego, prof. Waldemara Parucha, pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. utworzenia i funkcjonowania Centrum Analiz Strategicznych, a jednocześnie doradcę społecznego marszałka Sejmu. 

- Taśmy, które są teraz "odgrzewane", nagle pojawiają się na kilka tygodni przed wyborami. Na ich ostatniej prostej - zauważył gość Radia TOK FM.

Komu zależało na "degrengoladzie politycznej"?

Karolina Lewicka mówiła, że taśmy ujawnione w 2014 roku obciążyły polityków PO, a głównym beneficjentem tej sytuacji było Prawo i Sprawiedliwość.

- Nie tylko. Poza Moskwą i inne stolice mogły być zainteresowane w dokonaniu degrengolady politycznej w Polsce - powiedział prof. Waldemar Paruch.

I powiedział, że te taśmy nic nie zmieniają.

- Nie będą one miały wpływu na wynik wyborczy, ponieważ z tych taśm nie dowiadujemy się niczego nowego. Taśmy prawdy były w 2014 roku, a nie teraz - stwierdził politolog.

Z takim stwierdzeniem nie zgodziła się Karolina Lewicka, która zauważyła, że Mateusz Morawiecki przedstawia się obecnie jako polityk socjalny, a 5 lat temu był skrajnym liberałem, mówiąc (co zostało nagrane na taśmach), że "suweren powinien zapie...ć za miskę ryżu". Prof. Paruch odpowiedział, że nie chciałby, by rządzili nami politycy dogmatyczni, którzy nie potrafią dostosowywać się do otaczającej nas rzeczywistości.

- Doskonale wiemy, że zarówno rząd (Beaty) Szydło, jak teraz Morawieckiego realizuje program napisany w 2014 roku. To ten program obowiązuje, a nie wypowiedzi polityków z 2012 czy 2013 roku. Nie są to też słowa Jarosława Kaczyńskiego - odparł politolog, dodając, że w okresie, gdy padły niefortunne słowa Morawieckiego, nie był on politykiem.

Czytaj teżGdzie jest taśma Morawieckiego o "słupach"? "Poznaliśmy promil wszystkich nagrań"

Gdzie jest taśma Morawieckiego o "słupach"? "Poznaliśmy promil wszystkich nagrań"

DOSTĘP PREMIUM