Praca dla syna Czarneckiego? "Nie widzę tu kolesiostwa. Wszyscy sobie jakoś pomagają"

Politycy spierali się w TOK FM na temat kolejnej odsłony afery taśmowej, w ramach której światło dzienne ujrzały nagrania rozmów z udziałem Mateusza Morawieckiego. Dotyczą m.in. "załatwienia" pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego.

Goście programu Wybory W TOKu spierali się między innymi o wpływ informacji o kolejnych taśmach i zawartości taśm na przebieg kampanii samorządowej.

Czytaj też: Petru o aferze taśmowej: Kaczyński będzie bronić Morawieckiego, bo nie może non stop wymieniać premiera

Zdaniem polityków opozycji, nagrania ukazują sposób myślenia premiera. Zarzucają Morawieckiemu, że nie miał oporów, by rozmawiać o cichym wsparciu pieniędzmi byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL czy interweniowaniu w sprawie pracy dla syna europosła PiS, Ryszarda Czarneckiego. Poseł tej partii, Łukasz Schreiber, w gorącej dyskusji - bronił premiera:

- Nie widzę żadnego kolesiostwa. To, że ludzie sobie w różnych sprawach pomagają… każdy sobie jakoś pomaga - argumentował.

Premiera Morawieckiego skrytykowała Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15:

- Macie premiera, który był pieszczoszkiem salonów III RP. Świetnie się tam poruszał,  z władzami PO robił różne interesy - mówiła.

Zdaniem posła Pawła Rabieja z Nowoczesnej ujawnienie taśm Morawieckiego to efekt silnej rywalizacji w obozie władzy.

- Stało się tak dlatego, że jest bardzo silna rywalizacja między Zbigniewem Ziobro i premierem Morawieckim. Być może ustawa o IPN wyszła nieprzypadkowy wtedy, kiedy wyszła, żeby sprawić premierowi kłopoty i być może ta kwestia teraz też - ocenił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM