Skąd niska kultura pracy? "Polski pracodawca ma władzę i jej nadużywa. To mentalność folwarczna"

- Żyjemy w XXI wieku, a ludzie umierają, ponieważ nie mają odwagi przyznać się przed szefem, że są chorzy - mówił Marek Szymaniak, autor książki "Urobieni. Reportaże o pracy".

Marek Szymaniak to dziennikarz, reporter i autor książki "Urobieni. Reportaże o pracy" wydanej przez wydawnictwo Czarne. Jest ona świadectwem rzeczywistości polskiego rynku zatrudnienia pokazanego od strony pracownika. 

- Mój reportaż pokazuje rzeczy, które w systemie zatrudnienia w Polsce nie działają, są patologiczne. Pracodawcy nie są tu przedstawieni w najlepszym świetle - mówił w TOK FM.

Dodał, że przez całe lata polscy pracodawcy pojawiali się na okładkach magazynów pism biznesowych, opisywani w wyjątkowo pozytywnym świetle.

- A ja chciałem pokazać tę drugą stronę. Tę mniej zadowoloną z warunków na rynku pracy. Tę twarz bardziej zmęczoną, wyzyskiwaną, niegodnie opłaconą - tłumaczył.

Ubóstwo ludzi pracujących

W książce są opisane konkretne, zbadane przez autora historie..

- Starałem się w nich pokazać konkretne przypadki, przedstawiając dalej szerszy ich kontekst. Jest na przykład pani Urszula, będąca ofiarą ideologii taniego państwa, oszczędzania, outsourcingu - to pierwsza w książce historia. I kończy się bardzo źle - mówił Szymaniak.

Jak powiedział, była ona przyczynkiem do stwierdzenia, że "ubóstwo osób pracujących to zjawisko szersze i obejmuje 1,5 miliona ludzi".

- To osoby, które pracują często ponad miarę, a jednocześnie mają tak niskie pensje, że nie wystarcza im, aby przetrwać do pierwszego. To zaprzeczenie słynnej narracji, że tylko biznesmeni wstają wcześnie rano i tyko dzięki temu odnoszą sukces. A tak naprawdę w Polsce jest dużo ludzi, którzy ciężko tyrają od rana do wieczora i nie mają jakiś wielkich pieniędzy - stwierdził gość Radia TOK FM.

Nie jeżdżą na urlopy, nie mają ubezpieczenia zdrowotnego, więc się nie leczą. - I przez to zdarza się, że umierają - dodała prowadząca audycję Hanna Zielińska

- Tak niestety kończy się historia i życie pani Urszuli, czyli pierwszej bohaterki mojej książki - mówił reportażysta.

Dodał, że "ludzie umierają, bo boją się powiedzieć że są chorzy".

- Żyjemy w XXI wieku, a ludzie umierają, ponieważ nie mają odwagi przyznać się przed szefem, że są chorzy. Nie mają możliwości, by pójść do lekarza, bo nie mają ubezpieczenia - powiedział Marek Szymaniak.

O patologiach polskiego rynku pracy

Autor zgłębił dwie opisywane w książce, główne patologie rynku pracy w Polsce.

- Jedną z nich jest tzw. outsourcing - czyli pozbawianie ludzi etatów. To wszystko wynika z pomysłu taniego państwa i obietnic sprzed lat, które może ładnie brzmią w kampanii, ale w efekcie tracą na tym najbiedniejsi. Na przykład politycy w kampaniach wyborczych mówią, że urzędników powinno być mniej. A potem okazuje się, że urzędników wcale nie ubyło, za to pogorszyła się sytuacja pracowników takich jak ochroniarze czy sprzątaczki, którzy zostają zatrudnieni, dla obniżenia kosztów, właśnie na zasadzie outsourcingu - tłumaczył. 

Drugie zjawisko, to pozorne wybawianie ludzi przez duży zakład pracy, który otworzył się w rejonie wysokiego bezrobocia. Taki pracodawca "najczęściej nadużywa, poniża i wyzyskuje". 

- Ma władzę i jej nadużywa. W naszym kraju bezrobocie od lat było wysokie, kilka razy spadło raptem poniżej 10 procent, co też nie jest jakimś niskim wynikiem. Pracodawcy zawsze tę przewagę w relacji z pracownikiem mieli. I zawsze mogli powiedzieć: jeśli nie pani, to za bramą czeka już kilku chętnych na to miejsce. Tak dzieje się w niedużych miejscowościach, gdzie jeden pracodawca zatrudnia bardzo dużo osób z regionu. Takie osoby nie wyprowadzą się przecież do Warszawy, żeby znaleźć pracę. To stawianie pracownika pod ścianą i wykorzystywanie jego słabej pozycji - tłumaczył autor książki "Urobieni. Reportaże o pracy". 

Czytaj też: Płaca minimalna w górę o... 150 złotych. Jest decyzja rządu

Skąd niska kultura pracy w Polsce?

Jak stwierdziła prowadząca audycję w Radiu TOK FM Hanna Zielińska, w Polsce pracownicy są najczęściej traktowani jak żywy inwentarz, a nie partner do współpracy. Czy naprawdę tak jest?

- Niestety, taka się w Polsce wykształciła kultura pracy. To wynika ze wspomnianego wcześniej poczucia władzy pracodawcy. To mentalność folwarczna, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. W mojej książce wiele historii pokazuje, że pracowników rzeczywiście traktuje się jak żywy inwentarz. Choćby przykład pani, która w nocy rozkłada alkohol na półkach. Ciężko pracuje, wykonując zajęcia przeznaczone dla co najmniej dwóch osób, a nie jednej. A ona nie ma wyboru. i zarabia tak mało, że w wakacje bierze bezpłatny urlop i jedzie dorabiać do Niemiec. Mimo, że pracuje w nocy, kiedy są wyższe stawki - opowiadał Szymaniak.

Co gorsza, pracodawcy ostrzegają siebie nawzajem o pracownikach, którzy dochodzą swoich praw.

- Niestety, jest nawet taka strona, na której po dokonaniu niedużej opłaty, można uzyskać m.in. listę pracowników, którzy są - według twórców tej strony - "pieniaczami". Co robią, że są tak określeni? Zgłaszają sprawy do sądu, mają czelność prosić o umowy, czy wymagać czegokolwiek od pracodawcy. Twórcy tej strony niestety nie chcieli ze mną porozmawiać - zdradził autor książki.

Czytaj też:  Będzie pozew przeciwko Biedronce. Pracownicy chcą pracować krócej

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się:

  • Czy miejsca pracy dla tzw. klasy średniej wyższej, są chronione jakąś kulturą pracy?
  • Czy pracownicy mają świadomość, że łamane są ich prawa?
  • Jak wygląda rzeczywistość freelancerów w Polsce?
  • Jaki jest temat kolejnego reportażu Marka Szymaniaka?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM