Powstanie komisja ds. nadużyć seksualnych wśród księży? "Kościół nie będzie sędzią w swojej sprawie"

- Komisja powinna przebadać wszystkie przypadki od 1945 roku. Niestety, te dane wciąż są niejawne - powiedział w TOK mec. Artur Nowak, autor książki "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos".

Wczoraj Stowarzyszenie Nie lękajcie się opublikowało mapę miejsc, w których polscy duchowni dopuszczali się molestowania seksualnego nieletnich. W ciągu doby strona odnotowała 700 tys. wejść. 

- Otrzymaliśmy też ponad 100 zgłoszeń o nadużyciach seksualnych w przestrzeni Kościoła. Buduje się atmosfera sprzyjająca w końcu temu, aby pokrzywdzeni uzyskali osąd społeczny. Aby przestali czuć się winni. Oni tego bardzo potrzebują - powiedział mec. Artur Nowak, prawnik, współautor książki "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos".

Czytaj też: "Tworzy system oligarchii o charakterze mafijnym". Prof. Bartoś o Kościele w Polsce

To dopiero początek drogi

Jak powiedział mec. Nowak, cała machina ujawniania przestępstw seksualnych w Kościele rozpoczęła się od dwóch ważnych zjawisk: po pierwsze ujawnienia "wielkich afer pedofilskich", po drugie - "nacisku opinii publicznej". 

- Decyzje o przeniesieniach, ukrywaniach księży podejmowali konkretni biskupi - stwierdził mecenas Nowak.

Jednocześnie zauważył, że o przestępstwach seksualnych wśród polskich duchownych będzie się mówiło coraz częściej.

- Jesteśmy w kontakcie z organizacjami międzynarodowymi, np. amerykańskimi. Ich przedstawiciele nam tłumaczą: jesteście na początku drogi. To, co dzieje się u nas, miało miejsce w Stanach Zjednoczonych w latach 80. XX wieku. Dziś media amerykańskie nazywają Kościół zorganizowaną grupą przestępczą - powiedział mec. Artur Nowak, podkreślając, że w Polsce sprawcy przemocy seksualnej są nadal ukrywani i bronieni.

- Przy okazji tworzenia mapy pedofilii zauważyliśmy przedziwną wędrówkę księży: po ujawnieniu skandalu ślad po nich ginie. Są jak gorące kartofle, przerzucani po parafiach. I trafiają co chwila na nowe łowisko - powiedział. 

Dodał też, że wiele informacji i nazwisk dociera także od samych księży, często wysoko postawionych - również tych, którzy sami byli za młodu molestowani.

- I oni mówią o obecnej atmosferze paniki w Kościele - mówił prawnik. 

"Należy zbadać wszystkie przypadki od 1945 roku" 

Dzień po publikacji mapy, nad możliwością stworzenia specjalnego zespołu badającego sprawę nadużyć seksualnych wobec dzieci w kościele katolickim, rozmawiali w Sejmie politycy i przedstawiciele organizacji pozarządowych: Nowoczesnej, Partii Razem, Zielonych i koła Liberalno-Społecznych. 

Ustalono, że ruszą prace nad specjalną komisją do spraw przestępczości seksualnej księży.  Natomiast nad całościowym raportem na temat wykorzystywania małoletnich przez duchownych pracują także poszczególne diecezje. I zgodnie z zapowiedzią prymasa Wojciecha Polaka, dokument ma być gotowy do końca listopada

- To oczywiste, że Kościół nie może być sędzią w swojej sprawie. Zadaniem komisji miałoby być przede wszystkim przestudiowanie wszystkich akt duchownych - powiedział gość audycji Analizy.

Jak tłumaczył, ceniony przez niego naukowiec - ksiądz prof. Kobylański, który tym tematem zajmuje się od 20 lat - powiedział, że komisja miałaby sens, jeśli przebadałaby wszystkie przypadki od 1945 roku. A te wszystkie dane wciąż są niejawne.

- Kościół zostanie zmuszony do ich ujawnienia. W lutym przyszłego roku Papieżowi Franciszkowi zostanie przekazany raport na temat biskupów polskich, którzy są uwikłani w pedofilię - zapowiedział prawnik.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się:

  • Dlaczego - według mec. Nowaka - w komisji powinni się znaleźć także przedstawiciele kościoła?
  • Czy obecnie jest w ogóle możliwa zmiana prawa w kwestii ujawnienia kościelnych dokumentów?

Czytaj teżMarsz "Ręce precz od dzieci". Powstała mapa pedofilii w polskim Kościele

"To będzie punkt zero". Joanna Scheuring-Wielgus przygotowała mapę przestępczości seksualnej księży

DOSTĘP PREMIUM