"Gdyby to powiedziała Pawłowicz albo Tarczyński, ale Biedroń?". Barbara Nowacka komentuje słowa o tresurze

- Świat polityki bombarduje kobiety seksizmem. Marwi mnie, że te słowa padają z ust osoby, która odwołuje się do wartości feminizmu i równości - tak Barbara Nowacka komentuje słowa Roberta Biedronia o tresurze.

Robert Biedroń był gościem Poranka Radia TOK FM. W trakcie rozmowy z Dominiką Wielowieyską odniósł się do możliwości zjednoczenia lewicy pod auspicjami Koalicji Obywatelskiej, stworzonej przez Nowoczesną i Platformę Obywatelską.

- Tresowana przez was Nowacka dołączyła do Koalicji Obywatelskiej - powiedział Robert Biedroń w TOK FM. Jego zdaniem polityczka podjęła taką decyzję przed wyborami samorządowymi z powodu nacisku mediów. O komentarz do tych słów poprosiliśmy Barbarę Nowacką.

Anna Dryjańska: Jak pani ocenia wypowiedź Roberta Biedronia? Stwierdził, że media panią "wytresowały" tak, że w końcu przystąpiła pani razem z Inicjatywą Polską do Koalicji Obywatelskiej.

Barbara Nowacka: To smutne. Nie, żeby te słowa były specjalnie zaskakujące, bo świat polityki bombarduje kobiety seksizmem. Martwi mnie jednak, że te słowa padają z ust osoby, która odwołuje się do wartości feminizmu i równości. Gdybym usłyszała je z ust poseł Pawłowicz czy posła Tarczyńskiego, to bym się nie zdziwiła. Ale Biedroń? Przecież dobrze wie, bo jest aktywnym politykiem na lewicy od 20 lat, że język kształtuje świadomość, może wzmacniać, ale i niszczyć.

Niektórzy internauci piszą, że jego słowa nie mają nic wspólnego z dyskryminacją i mogłyby paść pod adresem mężczyzny - polityka.

Ale nie padły i nie padają. Tak się po prostu nie mówi o mężczyznach. Od lat pracuję z kobietami. Kobiety wiedzą, czego chcą. Tresuje się zwierzęta. My, kobiety jesteśmy ludźmi, mądrymi osobami, które podejmują świadome decyzje. Takie słowa to próba odebrania nam podmiotowości i kolejny dowód na to, że kobiety w polityce niestety nie mogą liczyć na sojuszników, tylko same na siebie. Na siostrzeństwo.

Oczekuje pani przeprosin?

Absolutnie nie, a co by to zmieniło? Powiedział, co powiedział, wszak to jego niepierwszy atak, od kiedy przystąpiłam do KO. Nie spytał o wartości, o poglądy i motywy - a znamy się wiele lat. Natomiast cały czas padają argumenty ad personam, także odwołania do mojej zmarłej matki... To po prostu niewłaściwe.

Dlaczego?

Bo tak się nie powinno uprawiać polityki, jeśli łączą nas wartości demokratyczne w tych trudnych czasach. Bo trzeba będzie odbudować Polskę po PiS-ie i trzeba będzie zrobić to razem. Dlatego nie rozumiem tych personalnych ataków wewnątrz obozu prodemokratycznego. Lepiej byłoby, gdyby takie wypowiedzi nie padały, skoro potem i tak będzie trzeba usiąść i rozmawiać przy jednym stole.

Czy chciałaby pani odpowiedzieć Robertowi Biedroniowi na jego słowa?

Nie. Nie chcę odpowiadać. W ciągu ostatnich kilku tygodni usłyszałam wiele gorzkich słów, nie tylko od niego. Nikt z atakujących nie pofatygował się spytać lub choćby zrozumieć motywy. Lewicę stać było na potępienie wyborów innych niż ich.

Według części opinii publicznej przystępując do Koalicji Obywatelskiej, zdradziła pani lewicowe ideały. Ludzie są rozgoryczeni.

Do programu Koalicji Obywatelskiej trafiły postulaty Inicjatywy Polskiej, takie jak posiłki dla dzieci, bezpłatna komunikacja miejska, edukacja równościowa... Polityka nie polega na mówieniu, ale na robieniu rzeczy. W ramach KO będę miała wpływ na rzeczywistość. Ja poglądów nie zmieniłam.

Prezydent Legionowa, który na spotkaniu partyjnym pozwalał sobie na niewybredne uwagi wobec polityczek, też chyba nie zmienił poglądów.

Po pierwsze nie należał do Koalicji Obywatelskiej - startuje z własnym komitetem. Po drugie wyleciał z Platformy w ciągu kilku godzin od momentu, gdy nagranie zaczęło krążyć w internecie. Życzę wszystkim partiom - a zapewniam, że we wszystkich zdarzają się takie sytuacje, od prawa do lewa - by reagowały tak szybko, jak Platforma.

Są też osoby, które zarzucają pani, że nabrała pani w tej sprawie wody w usta.

To nieprawda. Zapraszam do mnie na Facebooka i Twittera - zareagowałam, gdy tylko sprawa do mnie dotarła.

DOSTĘP PREMIUM