Radni Lublina reagują na skandaliczne słowa wojewody o "zboczeniu" i "dewiacji". Z dużym opóźnieniem

Wojewoda lubelski nagrał obraźliwy filmik w sprawie Marszu Równości. Zamieścił go na You Tube 27 września. Radni Platformy i Wspólnego Lublina reagują na nie, ale. dopiero dwa tygodnie po ich wypowiedzeniu.

Wojewoda w swoim filmie wypowiada m.in. słowa „Obnoszenie się ze swoją seksualnością na ulicy jest po prostu obrzydliwe. Nie promujmy zboczeń, dewiacji, wynaturzeń”. Informowaliśmy o tym już 27 września, gdy film pojawił się w internecie.

Apele o odwołanie wojewody

Na słowa wojewody zareagowało wielu – m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do Przemysława Czarnka list, w którym napisał m.in. o używaniu przez wojewodę języka pogardy. Zwrócił przy tym uwagę, że język nienawiści, agresji i pogardy trzeba wyeliminować z debaty publicznej.  

O odwołanie wojewody do premiera 4 października zaapelowali posłowie Nowoczesnej, Monika Rosa i Adam Szłapka, którzy nie są posłami z Lubelszczyzny, ale słowa przedstawiciela rządu w terenie mocno ich zabolały. O słowach wojewody napisali: "Są to słowa niedopuszczalne, które uderzają w obywateli i obywatelki Polski, w ich rodziny i dzieci. To słowa znieważające organizatorów i uczestników marszu oraz całą społeczność LGBT w Polsce".

W Lublinie była cisza

W samym Lublinie tak kategorycznych stanowisk wcześniej nie było – poza organizatorem marszu, który złożył w sądzie przeciwko wojewodzie pozew o zniesławienie.   

Dopiero teraz, w czwartek 11 października, radni PO i Wspólnego Lublina (jest to rządząca Lublinem koalicja, popierająca Krzysztofa Żuka), zwołali konferencję prasową, na której poinformowali, że przygotowali apel do premiera o odwołanie wojewody. Apel, który ma być głosowany na sesji Rady Miasta… 25 października, czyli prawie miesiąc po wypowiedzi wojewody (i już po wyborach samorządowych). Apel, wyrażający „stanowczy sprzeciw wobec skandalicznych wypowiedzi wojewody”.

„Oburzające i nielicujące z powagą sprawowanego przez Pana Przemysława Czarnka urzędu jest formułowanie obraźliwych wobec mieszkańców Lublina stwierdzeń będących wyrazem pogardy i mowy nienawiści. (…)” – piszą radni. Dowodzą, że wojewoda – przez słowa, których użył – przekroczył wszelkie standardy i granice. I domagają się jego odwołania.

Czas reakcji rozczarowuje

- Lepiej późno niż wcale – mówi nam Anna Dąbrowska z działającego na rzecz równości i przestrzegania praw człowieka Stowarzyszenia „Homo Faber”.  – To pismo powinno być już dawno przygotowane, a nie teraz, po decyzji prezydenta – mówi nam jeden z lokalnych działaczy (prosi o anonimowość).  A lokalna dziennikarka, Aneta Galek napisała na Twitterze: "Troszkę to komiczne, że jest apel do premiera o odwołanie wojewody, a prezydent, który również, jak widać, apeluje, sam zakazał Marszu w Lublinie. Tam słowa, tu czyny, równie złe..."

Do apelu radnych odniosła się też posłanka Monika Rosa z Nowoczesnej. -
Każda reakcja na dyskryminację i mowę nienawiści jest ważna. Tak - myśle, że spóźniona, ale mimo wszystko ważna. Chciałabym, by w kolejnej kadencji radni zaangażowali się w działania na rzecz społeczności LGBT. Mają do tego narzędzia. Mogą np. uchwalić i wdrażać Kartę Różnorodności - powiedziała nam pani poseł. 

Na nasze pytanie, dlaczego radni swój apel do premiera przygotowali dopiero teraz, Piotr Kowalczyk ze Wspólnego Lublina odpowiedział, że przygotowywano go od dwóch dni, bo radni chcieli go przedstawić na nadzwyczajnej sesji, która ma się odbyć w piątek 12 października. Już wiedzą jednak, że to – z przyczyn formalnych - nie będzie możliwe.

DOSTĘP PREMIUM