"Ta kampania była subtelna jak elektryczny pastuch". Z czego śmiał się, a nad czym płakał Rafał Madajczak

- Kampania wyborcza dostarczyła mi i radości, i zażenowania. Można się pośmiać, ale to ważne wybory. Heheszki - tak, ale potem idźmy zagłosować - mówi Rafał Madajczak, założyciel satyrycznego serwisu ASZdziennik.

Zdaniem Madajczaka, który na Twitterze jest znany jako @OjciecRedaktor, politycy w tej kampanii razili nas przekazem o subtelności elektronicznego pastucha.

- Na finiszu wydarzyło się coś, co rzuca cień na cały okres kampanii. Chodzi mi o spot PiS-u i kandydatów, którzy nie należą do żadnej partii, ale są przypadkowo popierani przez PiS, jak np. Patryk Jaki, w którym straszy się wyborców śmiercią z rąk uchodźców - powiedział Rafał Madajczak. - Takim spotem przekreślasz wszystkie swoje próby pozycjonowania się jako kandydat spoko - ocenia szef ASZdziennika.

Jego zdaniem kampania obfitowała w absurdalne wpadki. - Dla mnie pierwszym wyjątkowo odpałowym momentem kampanii był patetyczny wpis Rafała Trzaskowskiego o rocznicy śmierci Bronisława Geremka - mówi Madajczak.

- Później gwiazdą kampanii stała się nieistniejąca biblioteczka Patryka Jakiego, na tle której się sfotografował, gdy składał podpis. To potwierdziło moje wrażenie z debaty wyborczej - że Jaki wypada jak zestresowany maturzysta, który wie, że jest obkuty, ale jest spięty, bo nie ma pewności czy wszystko pamięta i za bardzo się stara - ocenia szef ASZdziennika.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Posłuchaj podcastu!

  • czym "zaorała się" Małgorzata Wassermann?
  • kto jest teflonowy jak przybysz z innej planety?
  • który przywódca partyjny zrobił najfajniejszy LOL końca kampanii?
Czy zagłosujesz w wyborach samorządowych 2018?

DOSTĘP PREMIUM