Włodzimierz Cimoszewicz: Mieszkańcy miast postanowili powiedzieć "dość" przy pomocy karty wyborczej

Włodzimierz Cimoszewicz mówił w TOK FM, że wybory pokazały pierwszy opór wobec partii Kaczyńskiego. - PiS powinien zrozumieć, że wysoki poziom napięć, to pobudzenie elektoratu wielkomiejskiego, który będzie przeciwko nim - tłumaczył były premier.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Były premier, Włodzimierz Cimoszewicz, tłumaczył w programie EKG, że po niedzielnej (21 października) pierwszej turze wyborów samorządowych, Polska nie jest innym państwem, niż wcześniej. 

- Mamy bardziej precyzyjny obraz tego, jakim krajem jest. Do tej pory musieliśmy opierać się na sondażach i wrażeniach. Zastanawialiśmy się do jakiego stopnia manifestacje uliczne, wyrażające protest przeciwko polityce partii rządzącej, dotyczą poglądów większości. Teraz wiemy o wiele więcej - podkreślił. 

Czytaj też: Frekwencja powyżej 50 proc. to dużo czy mało? Żakowski: To jest fajne, że społeczeństwo reaguje

Zaznaczył, że chociaż nie ma jeszcze oficjalnych wyników do wszystkich sejmików wojewódzkich, wiemy już, że "znany od dziesięcioleci podział Polski na bardziej konserwatywną i bardziej liberalną nie przebiega jedynie wzdłuż linii południowy-zachód - północny-wschód, ale także na poziomie miast i prowincji.

Co powinna zrobić opozycja?

Zdaniem gościa TOK FM, prawdopodobnie największą niespodzianką w tegorocznych wyborach samorządowych był wzrost frekwencji o 6-7 punktów procentowych.

- Frekwencja na poziomie 54 proc. nadal nie jest imponująca na tle wielu społeczeństw państw demokratycznych, ale jak na polskie obyczaje, to coś mówi. Mieszkańcy miast, inteligencja, postanowili powiedzieć "dość" przy pomocy karty wyborczej - stwierdził Włodzimierz Cimoszewicz.

Według niego to bardzo ważne polityczne zjawisko. - Jeżeli w tej chwili rozmaite partie będą analizować, co się wydarzyło i jakie wnioski z tego wyciągać, to PiS powinien zrozumieć, że wysoki poziom napięć, to pobudzenie elektoratu wielkomiejskiego, inteligenckiego, który generalnie będzie przeciwko nim - zaznaczył gość Macieja Głogowskiego. 

Były premier ma też prostą radę dla opozycji. 

- Powinna zrozumieć, że jeśli chce odnieść sukces w przyszłorocznych wyborach do europarlamentu i do Sejmu, to musi przekonać ludzi do najprostszej prawdy: idź i głosuj - podkreślił polityk. Tłumaczył, że to rząd ma pieniądze i TVP, ale "to po stronie dużej części opozycji są kolosalne racje, które, ludzie lepiej rozumiejący świat, doceniają". 

PiS uzyskał dobry wynik?

Włodzimierz Cimoszewicz zaznaczył, że przestrzega przed bagatelizowaniem wyniku Prawa i Sprawiedliwości. Na razie można podejrzewać, że partia Jarosława Kaczyńskiego będzie rządzić w co najmniej pięciu sejmikach wojewódzkich. Na razie oficjalnie wiadomo, że uzyskała samodzielną większość w woj. podlaskim. 

Czytaj też: "Trzeba pozbierać wszystkich. By PiS-dziadostwo nie rozlało się na samorządy". Sawicki o koalicjach w sejmikach

- Nie jest imponujący, ale jestem przekonany, że to jest pewien sukces PiS, który  rozszerzy nim wpływy na sejmiki. Ale jednocześnie PiS po raz pierwszy napotkał na bardzo twardy opór. Wydaje mi się, że ten osiągnięty wynik jest maksimum, co PiS może w wyborach osiągać. Czyli wszyscy konkurenci muszą zastanawiać się, jak zdobyć 37 proc. głosów razem - stwierdził były premier.  

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • czy warunki gospodarcze są po stronie rządu?
  • o reakcji ministra Czaputowicza na postanowienie TSUE. 
  • czy PiS nie będzie chciał wydawać w sejmikach unijnych pieniędzy?

Włodzimierz Cimoszewicz: PiS zapewniał, że w koncepcji Trójmorza chodzi o więzy gospodarcze,nie o politykę

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM