Jakub Hartwich został radnym Torunia. "Cieszę się, że ludzie spojrzeli na mnie jak na osobę normalną"

Jakub Hartwich podkreślił, że do wyborów podszedł bardzo poważnie i z pokorą. - Teraz trzeba się spiąć i mocno pracować - stwierdził i zapowiedział walkę o wdrożenie swojego programu.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Jakub Hartwich startował do rady Torunia z pierwszego miejsca na liście Koalicji Obywatelskiej. Państwowa Komisja Wyborcza potwierdziła informacje o zdobyciu przez niego mandatu. 

Cała Polska usłyszała o Hartwichu podczas protestu zorganizowanego przez osoby niepełnosprawne i ich rodziców na sejmowym korytarzu. O kandydowaniu do Rady Miasta zdecydował we wrześniu. 

- Cieszę się, że się udało, że moi wyborcy mi zaufali, że w Radzie Miasta będzie taki głośny głos dla osób niepełnosprawnych, najsłabszych - mówił nowo wybrany radny w rozmowie z tokfm.pl.

Podkreślił, że wybory były dla niego ważnym sprawdzianem. - Jestem bardzo szczęśliwy, że ludzie spojrzeli na mnie jak na osobę normalną, którą można zrozumieć. Zaakceptowali mnie - przyznał.

"Chciałbym, żeby to było działanie ponadpartyjne"

Hartwich zapowiedział, że teraz zaczyna walkę o wdrożenie swojego programu, a tym samym o godne życie dla osób niepełnosprawnych. 

- Gorąco wierzę i chciałbym, żeby w Radzie Miasta moi koledzy i koleżanki zagłosowali za tymi postulatami i żeby to było działanie ponadpartyjne. Mam nadzieję, że leży im na sercu pomoc wszystkim osobom i że uda się wdrożyć, jeżeli nie cały, to chociaż część tego programu - mówił w rozmowie z tokfm.pl.

Czytaj też: Adrian Glinka i Jakub Hartwich startują w wyborach. W barwach Koalicji Obywatelskiej

Pracę w miejskiej radzie działacz chce rozpocząć od wdrażania swojego głównego postulatu, czyli dodatku na życie w wysokości 500 zł: - W Sejmie nie chcieliśmy cudów, chcemy godnego życia w Polsce dla osób poszkodowanych najbardziej, na rentach socjalnych - przypomniał. 

Będzie potrzebny asystent

Świeżo upieczony samorządowiec zaznaczył, że nie spodziewał się takiego dobrego wyniku. 

- To zawsze jest zaskoczenie. Do tematu podszedłem bardzo poważnie i z pokorą.  Teraz trzeba się spiąć i mocno pracować - podkreślił Jakub Hartwich.

Tłumaczył, że do wypełnienia mandatu będzie potrzebować asystenta.I zapowiedział, że będzie w tej sprawie wnioskować do rady.

- Mam nadzieję, że uda mi się go przegłosować. Mam troszeczkę problemy z czytaniem. Pamięciowo jest bardzo dobrze, mogę się wielu rzeczy nauczyć, ale jednak tego wsparcia potrzeba, a w Radzie Miasta na dzień dzisiejszy go nie ma. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Trzeba zakasać rękawy i ciężko pracować. 

Rada Miasta w Toruniu liczy 25 osób. Dziesięć mandatów zdobyła KO, osiem kandydaci komitetu prezydenta Michała Zaleskiego, sześć kandydaci wystawieni prze PiS oraz jeden kandydat komitetu My Toruń.

Protest w Sejmie

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM