Kosiniak-Kamysz: Znamy los Samoobrony i LPR-u. Nie wejdę w koalicję z PiS-em

- Obroniliśmy PSL. Oczywiście, że się bałem przez gigantyczne ataki od lipca, od kiedy premier Morawiecki w każdym prawie zdaniu mówił "wina PSL-u" - wyliczał Władysław Kosiniak- Kamysz w TOK FM.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Karolina Lewicka pytała prezesa PSL, czy nie podaje się do dymisji oraz czy PSL nie chce go odwołać. Przypomniała, że np. Beata Mazurek na Twitterze napisała, że pozycja Kosiniak-Kamysza wyraźnie słabnie.

- To pokazuje, jaka to jest partia - która nie patrzy, co się u niej dzieje. Ja bym na miejscu pani Beaty Mazurek pewnie bardziej interesował się, co się dzieje w jej partii. Na pewno konkurencyjna partia nie będzie wyznaczała liderów PSL ani teraz, ani nigdy w przyszłości w PSL - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL w Wywiadzie Politycznym. 

PSL nie chce zostać przystawką

Lewicka zagaiła też o to, że Stanisław Karczewski - marszałek Senatu jest zaskoczony, że PSL nie chce koalicji z PiS-em. 

- Jak można wejść w koalicję z kimś, kto chce cię zniszczyć. Tym się różnię od PiS-u, że dla mnie polityka bez wartości nie ma kompletnie znaczenia. Ja nie zejdę z drogi wartości w polityce. Przez całą kampanię wyborczą mówiłem, że nie wejdę w koalicję z partią antysamorządowa, jaką jest PiS. Takiej woli nie ma też u wszystkich szefów regionów. Znamy los Samoobrony, znamy los LPR-u. Tych partii już dzisiaj nie ma na polskiej scenie politycznej. Myślę, że być w PiS-ie to gorzej niż bycie przystawką. Przystawka ma swoją nazwę, a ani Solidarna Polska ani Porozumienie Jarosława Gowina nie są podmiotami politycznymi, tylko są częścią PiS-u - tłumaczył polityk.

"Nikt nie był tak atakowany jak PSL"

- Jestem szczęśliwy z tego powodu, że obroniliśmy PSL. Oczywiście, że się bałem przez zmasowane ataki od trzech lat, a gigantyczne ataki od trzech miesięcy - od lipca, od kiedy premier Morawiecki w każdym prawie zdaniu mówił "wina PSL-u", "sprzedali Polskę", "zniszczyli Polskę'. Nikt nie był tak atakowany w tej kampanii jak PSL - wyliczał Kosiniak- Kamysz. I dodał, że według niego wynik jest dobry pod względem liczby głosów, bo to są 2 miliony głosów w całej Polsce.  Podkreślił, że gdyby nie PSL, to PiS w 15 województwach mógłby rządzić samodzielnie. 

- Ilu będzie marszałków województwa z PSL-u? Na Mazowszu marszałek Struzik? - dopytywała Karolina Lewicka. Prezes PSL nie chciał jednak odpowiadać na te pytania przed oficjalnymi wynikami i rozmową z Grzegorzem Schetyną. Powiedział tylko:

- Wydaje się, że Adam Struzik zdobył najwięcej mandatów w Polsce. Jak pokazuje zaufanie wyborców, jest bardzo dobrym marszałkiem i uważam, że powinien swoją misję kontynuować.

Energooszczędne żarówki

Nie obyło się bez pytania o wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy w Berlinie, który deficyt demokracji w Unii definiował przez brak żarówki zwykłej, bo są tylko energooszczędne. 

- Życzliwość trzeba panu prezydentowi okazywać, szczególnie w stulecie odzyskania niepodległości. Ta wypowiedź pokazuje, jaki jest naprawdę stosunek obozu PiS-u do Unii Europejskiej. Że fajna jest ta Unia, jak płyną pieniądze do Polski, ale jak wprowadza regulacje, które działają na przyszłość czy teraz na ochronę środowiska, to nam się już to do końca nie podoba - skomentował Władysław Kosiniak-Kamysz. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM