Socjolog o Tęczowym Piątku: Większa część polityków nie nadąża za zmianą społeczną, którą mamy w Polsce

- Chciałbym jasno powiedzieć, że osoby, które sprzeciwiają się takim wydarzeniom jak Tęczowy Piątek, bo np. kojarzy im się z seksem, mówiąc brutalnie, mają krew na rękach - ocenił w TOK FM socjolog dr Adam Ostolski.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Akcję Tęczowy Piątek zorganizowano z inicjatywy Kampanii Przeciw Homofobii. Miała to być lekcja tolerancji, która pokaże uczniom, że szkoła jest miejscem, gdzie każdy może być sobą.

W sprawie zabrał głos Episkopat Polski, który oświadczył, że szkoła nie jest i nie może być miejscem na żadne propagowanie środowisk LGBTQ. Akcję skrytykowała również minister edukacji Anna Zalewska, która w rozmowie z portalem wpolityce.pl powiedziała m.in. jeżeli jakiś dyrektor szkoły podjął decyzję o zorganizowaniu tzw. Tęczowego Piątku z pominięciem procedur, to znaczy, że złamał prawo oświatowe. 

- Skąd tak wrogie nastawienie? - zapytała Agata Kowalska swojego gościa, dr Adama Ostolskiego.

- Urzędnicy i większa część polityków różnych partii nie nadążają za zmianą społeczną, którą mamy w Polsce. Jeśli spojrzymy na badania opinii publicznej, to widzimy, że w ostatnich 20 latach, akceptacja dla homoseksualności bardzo wyraźnie wzrosła. Politycy i urzędnicy często zauroczeni mitem konserwatywnego społeczeństwa, którym rzekomo jesteśmy, potrafią rozmawiać z chochołem konserwatywnego społeczeństwa, którego coraz bardziej nie ma. A nie potrafią być urzędnikami i demokratycznymi przedstawicielami tego różnorodnego społeczeństwa, którym coraz bardziej się stajemy - ocenił socjolog.

"Takich dzieciaków jest bardzo dużo"

Gość Radia TOK FM opowiedział również o badaniach, które ostatnio przeprowadził wśród uczniów szkół.

- W czasie jednego z wywiadów uczennica, która okazało się, że jest lesbijką, powiedziała ze łzami w oczach, że dzięki pewnej mądrej nauczycielce przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie dzisiaj żyje - wspominał.

Socjolog ocenił, że nauczycielka postawą otwartości i akceptacji sprawiła, że uczennica poczuła, iż "jest na tym świecie dla niej miejsce".

- Takich dzieciaków w naszych szkołach jest naprawdę bardzo dużo. Mimo tego, że mówimy o wszystkich, to przede wszystkim powinniśmy zwracać uwagę na grupę osób najbardziej wrażliwych. Tych, których życie często wisi na włosku - przekonywał.

I dodał: Chciałbym jasno powiedzieć, że osoby, które sprzeciwiają się takim wydarzeniom jak Tęczowy Piątek, bo np. im kojarzy się z seksem, mówiąc brutalnie, mają krew na rękach. Trzeba to powiedzieć wprost, bo może nie zdają sobie z tego sprawy.

Odwaga? "To przede wszystkim solidarność"

Zdaniem dr Ostolskiego prawdziwa odwaga polega dziś na wyjściu "ze swojej egoistycznej bańki".

- Bardzo ważne jest, by nauczyć się odróżniać odwagę od pewnych emocji, które mogą ją przypominać. Jedna to brawura, wtedy, kiedy robimy coś, żeby potwierdzić swój honor. A drugą jest zacietrzewienie, kiedy robimy coś pozornie odważnego, bo chcemy komuś dogryźć. Rzeczywista odwaga zna swoje granice - tłumaczył.

Dla Ostolskiego odwaga wiąże się dziś przede wszystkim z solidarnością.

- Kiedy odważnie bronię praw kogoś bliskiego to w horyzoncie solidarności z ludźmi, którzy są w podobnej sytuacji. Wtedy tej odwagi nie zabraknie, ale i nie przekroczy ona granicy, za którą się stałaby niepotrzebnym narażaniem siebie na nieprzyjemne konsekwencje.

Tęczowy Piątek odbył się w ponad 210 szkołach w całej Polsce.

Czytaj też: Czym Jaruzelska różni się od Ogórek? Rozenek musiał się tłumaczyć ze słów nowej radnej o Tęczowym Piątku>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM