Wiceszef SLD podał dwie przyczyny porażki w wyborach. Zdradził też, co myśli o współpracy z Razem

- Cieszę się, że Razem idzie po rozum do głowy i chce budować jakąś wspólnotę. Ale do tanga trzeba dwojga, którzy myślą podobnie - Krzysztof Gawkowski komentował w TOK FM pomysł współpracy SLD z Razem

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

W wyborach samorządowych SLD uzyskało wynik poniżej oczekiwań. W skali kraju zdobyło 6,65 procent, a liderzy partii spodziewali się  wyniku dwucyfrowego. Zdaniem wiceprzewodniczącego Sojuszu, Krzysztofa Gawkowskiego, to efekt dwóch błędów popełnionych podczas kampanii.

- Strategicznie podjęliśmy decyzję, że będziemy kierowali przekaz tylko do starszej części elektoratu. Moim zdaniem, to jest schyłkowe myślenie, bo z wyborów na wybory tracimy wyborców. Uważam, że trzeba bronić interesów różnych ludzi. Mówić, że mamy potencjalny elektorat w różnym wieku, wśród różnych grup społecznych - przekonywał w TOK FM.

Jako kolejny błąd wskazał wystawianie kandydatów, którzy ideowo rozmijają się  z programem SLD. Nawiązał przy tym do niedawnych słów Moniki Jaruzelskiej, która z ramienia SLD została radną Warszawy. Skrytykowała ona akcję "Tęczowy piątek". Stwierdziła, że "robienie fiesty z rzeczy, które dotyczą życia intymnego, przynosi odwrotny skutek i napędza agresję".

Czytaj więcej: Sroczyński przepytuje Jaruzelską: Poszłaby pani na Marsz Równości? Radna SLD krytykowała "Tęczowy piątek"

- Partia nie może się rozmijać tożsamościowo i ideowo z kandydatami, których wystawia. Bo później wygłaszają inne myśli niż te, które głosi program SLD. Uważam, że Monice Jaruzelskiej bliżej jest do wartości konserwatywnych, niż lewicowych - tłumaczył Gawkowski.

SLD wspólnie z Biedroniem i Razem?

Wiceszef SLD odniósł się też do deklaracji Partii Razem, która chce rozmów o współpracy ze wszystkimi partiami lewicowymi, w tym z Sojuszem Lewicy Demokratycznej i tworzonym przez Roberta Biedronia ugrupowaniem.

Do wspólnego startu miałoby dojść już w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Politycy tej partii, do tej pory niechętni żadnej koalicji, dziś zadeklarowali, że " muszą podjąć próbę rozmowy ze wszystkimi ugrupowaniami po lewej stronie od PO-PiS-u"

Krzysztof Gawkowski, zakwestionował w TOK FM szczerość tych intencji.

- Cieszę się, że Razem idzie po rozum do głowy i chce budować jakąś wspólnotę. Ale do tanga trzeba dwojga, którzy myślą podobnie. Mam wrażenie, że to jest zagranie PR-owskie, a skończy się tak, że pójdą oddzielnie - mówił.

Zdaniem Gawkowskiego, budowanie wspólnego bloku  jest dobrym pomysłem, ale musi on być oparty o “jakiś fundament, który będzie nas spajał”.

Partia Razem w wyborach samorządowych wystawiła samodzielne listy do sejmików; nie udało jej się jednak uzyskać mandatów radnych w żadnym województwie.

DOSTĘP PREMIUM