Proces w sprawie wypadku premier w Oświęcimiu. Beata Sz. nie stawiła się w sądzie

Była premier Beata Sz. nie stawiła się w krakowskim sądzie na rozprawie ws. wypadku, do którego doszło w lutym ubiegłego roku w Oświęcimiu.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Jak informuje reporterka TOK FM Katarzyna Młynarczyk posiedzenie sądu jest w pełni niejawne, dlatego na razie nie wiadomo jak była premier - pokrzywdzona w wypadku - usprawiedliwiła swoją nieobecność. 

Na rozprawie stawił się jeden ze świadków - również pokrzywdzony w wypadku funkcjonariusz BOR.

Dlaczego rozprawa odbywa się w Krakowie, a nie w sądzie w Oświęcimiu? To pokłosie decyzji o utajnieniu wyjaśnień składanych przez była premier. W oświęcimskim sądzie nie ma sali, w których można odtwarzać materiały niejawne czy w trybie niejawnym przesłuchiwać świadków

Przypomnijmy, że sąd na pierwszej rozprawie, w połowie października, nie zgodził się na upublicznianie danych osobowych pokrzywdzonej. Dlatego o byłej premier mówić należy - Beata Sz.

Nie przyznaje się do winy

O spowodowanie wypadku z udziałem kolumny rządowej oskarżony jest  22-letni Sebastian K.. Kierowca fiata, który uderzył w limuzynę wiozącą ówczesną szefową rządu, nie przyznaje się do winy.

Mężczyzna, przypomnijmy, nie zgodził się na proponowane przez prokuraturę warunkowe umorzenie sprawy. Bo byłoby to jednoznaczne z jego przyznaniem się do winy.

Czytaj też: Czy PiS wyprowadzi Polskę z Unii przez przypadek? Żakowski: Pani Kraksa i jej towarzysze często nie chcą, a robią>>>

Beata Szydło to Pani Kraksa? Żakowski: Nie chodzi tylko o wypadki

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM