Odeszli w 2018 roku. Wspominamy ludzi ze świata kultury, sportu i polityki

Początek listopada to czas, kiedy tradycyjnie wspominamy bliskich, którzy odeszli. W 2018 roku pożegnaliśmy też wiele wybitnych postaci znanych z życia publicznego - muzyków, polityków, filmowców. Ich dokonania często były dla wielu z nas bardzo ważnym elementem życia.

W 2018 zmarła m.in. Kora, charyzmatyczna wokalistka i autorka tekstów piosenek. W latach 1976-2008 była liderką legendarnego zespołu Maanam. Zespół wylansował takie przeboje, jak "Boskie Buenos", "O! Nie rób tyle hałasu", "Kocham cię, kochanie moje", "To tylko tango" czy "Lucciola".

W 2014 roku artystka ujawniła, że jest chora na raka. Zmarła w wieku 67 lat.

Czytaj też: "Ściemnia się, i to w sposób nieprawdopodobny". Tak Kora mówiła w 2016 roku

W poniedziałek 5 listopada na Wojskowych Powązkach w Warszawie pożegnamy Edwarda Dwurnika.

Malarz i grafik zmarł w niedzielę w Warszawie. Miał 75 lat. Przyczyną śmierci artysty był nowotwór płuc z licznymi przerzutami do całego organizmu, wykryty niecałe dwa miesiące przed śmiercią. 

Artysta wykonał blisko pięć tysięcy obrazów, ok. 14 tys. prac na papierze i 3,5 tys. grafik. Stworzył też rysunki i gwasze do filmów animowanych „Wawrzyniak, 360 stopni” (2007 r.) oraz „Oaza” (2009 r.) w reżyserii Andrzeja Barańskiego.

W tym roku pożegnaliśmy też Tomasza Stańko. Artysta zmagał się z rakiem. Z tego powodu odwołał wszystkie kwietniowe koncerty. Do szpitala trafił z podejrzeniem zapalenia płuc, ale okazało się, że diagnoza jest dużo poważniejsza.

Stańko był trębaczem, kompozytorem i aranżerem, jednym z najważniejszych muzyków na polskiej i europejskiej scenie jazzowej.

Jego kwintet z lat 1968-1973 uznany został za jedną z najlepszych formacji w historii polskiego jazzu. Nagrał około 40 autorskich płyt, komponował muzykę filmową. Był wielokrotnie nagradzany, m.in. otrzymał Europejską Nagrodę Jazzową. 

Kolejny, niezwykle ważny muzyk, który odszedł w tym roku, to Robert Brylewski. Legenda polskiej sceny punkowej, artysta związany z zespołami takimi jak Brygada Kryzys, Izrael czy Armia. 58-letni muzyk zmarł po kilkutygodniowej śpiączce, która była efektem pobicia.

- Jego przekaz mówił o solidarności, miłości i wspólnocie - wspominał na antenie TOK FM Tomasz Świtalski, który występował z Brylewskim m.in. w Brygadzie Kryzys. - Gdyby nie on, to nie byłbym mnie muzycznie - mówił Muniek Staszczyk.

W 2018 roku odeszła też legendarna wokalistka soul Aretha Franklin.
W zestawieniu 100 najlepszych piosenkarzy wszech czasów, przygotowanym przez magazyn "Rolling Stone", zajęła pierwsze miejsce. A jej piosenka pt. "Respect" ma numer 5 na liście 500 utworów wszech czasów magazynu. Artystka zdobyła 18 nagród Grammy i sprzedała 75 milionów płyt na całym świecie.

W 2010 roku media obiegła wiadomość, że u piosenkarki zdiagnozowano u niej raka - prawdopodobnie trzustki. Informacji nigdy nie potwierdziła sama artystka. 

Ostatni raz Franklin pojawiła się na scenie w listopadzie 2017 roku. Zaśpiewała dla Fundacji AIDS Eltona Johna w Nowym Jorku. Po czym odwołała zaplanowane koncerty, nie pojawiła się już m.in. na New Orleans Jazz & Heritage Festival.

W wieku 81 lat zmarł amerykański senator John McCain. Jeden z najbardziej popularnych i wpływowych polityków Partii Republikańskiej zmagał się z chorobą nowotworową.

Polityk cieszył się w USA ogromnym szacunkiem. Podkreślali to byli prezydenci Stanów, żegnając senatora.

Barack Obama w wydanym oświadczeniu zwrócił uwagę, że "życie Johna McCaina było dowodem na to, że pewne prawdy są ponadczasowe". Podkreślił, że mimo iż byli "przedstawicielami różnych pokoleń i zupełnie różnych środowisk", pokazali "wierność czemuś wyższemu - ideałom, o które walczyły pokolenia Amerykanów i imigrantów".

 "John McCain wierzył, że na każdym obywatelu ciąży odpowiedzialność za zrobienie czegoś na rzecz konstytucyjnych wolności" - napisał z kolei były prezydent Bill Clinton. W oświadczeniu podkreślił zasługi senatora podczas służby w wojsku oraz 35 lat pracy w Kongresie. "Każdego dnia żył według własnych zasad" - napisał Bill Clinton.

W czerwcu tego roku zmarł Roman Kłosowski, popularny aktor teatralny i filmowy. Znany był ze swojego talentu komediowego, którym popisał się m.in. w ''Hydrozagadce'', ''Rzeczpospolitej babskiej'' czy filmie ''Giuseppe w Warszawie'', gdzie grał z Elżbietą Czyżewską i Zbyszkiem Cybulskim.

Rola technika Romana Maliniaka w ''40-latku'' zapewniła mu ogromną rozpoznawalność. W ostatnich latach pojawił się też w popularnych produkcjach telewizyjnych takich jak ''Świat według Kiepskich'', ''Ojciec Mateusz'' czy ''Na dobre i na złe''. Jego ostatnią rolą był Zdzisio w filmie ''Szklana pułapka'' z 2012 roku.

W 2018 roku zmarł wybitny czeski reżyser Milosz Forman, twórca takich filmów jak "Lot nad kukułczym gniazdem", "Hair", "Skandalista Larry Flynt" czy "Amadeusz".

Przedstawiciel nurtu czechosłowackiej Nowej Fali, rozpoczynał karierę filmami krótkometrażowymi i komediami. Rozgłos przyniósł mu film „Miłość blondynki”, który zdobył nagrody na festiwalach w Locarno i Wenecji.

W 1976 r. zdobył Oscara dla najlepszego reżysera za „Lot nad kukułczym gniazdem”. Dziewięć lat później dostał także statuetkę za „Amadeusza”. Był nominowany jeszcze dwukrotnie.

W tym roku pożegnaliśmy też pisarza Philipa Rotha, który przez ponad pół wieku obnażał nerwice i obsesje amerykańskich Żydów. Jak poinformował jego agent, przyczyną zgonu była niewydolność serca.

Autor "Kompleksu Portnoya" zasłynął fantazyjnymi opisami związanymi z kryzysem seksualności, eksplorował też tematy relacji rodzinnych czy nienawiści do samego siebie.

Philip Roth uwielbiał literaturę Europy Wschodniej, w tym polskiego pisarza żydowskiego pochodzenia Brunona Schulza.

Amerykański pisarz wielokrotnie wskazywany był jako kandydat do literackiej nagrody Nobla. Krytycy uznawali jednak, że jego twórczość wywoływała zbyt wiele kontrowersji, aby zostać uhonorowana przez komitet.

W 2018 roku z powody choroby nowotworowej zmarła też Irena Szewińska. W trakcie swojej kariery sportowej zdobyła aż siedem medali olimpijskich (trzy złote, dwa srebrne i dwa brązowe). Na olimpiadzie startowała pięciokrotnie, w latach: 1964 w Tokio, 1968 w Meksyku, 1972 w Monachium, 1976 w Montrealu i 1980 w Rosji).

I to właśnie na olimpiadzie w Montrealu zdobyła złoty medal, ustanawiając nowy rekord świata. Na tym dystansie, jako pierwsza kobieta osiągnęła wynik poniżej 50 sekund. Do dziś żadnej z Polek nie udało się pobić tego rekordu.

Była też dziesięciokrotną medalistką mistrzostw Europy. Wielokrotnie też ustanawiała rekordy świata w biegach na 100, 200 oraz 400 metrów, a także w skoku w dal oraz w sztafetach, a w 1974 roku została uznana za najlepszą lekkoatletkę globu. 

Po zakończeniu kariery zawodniczej pozostała aktywną działaczką sportową - w Polskim Związku Lekkiej Atletyki i międzynarodowych strukturach tej dyscypliny oraz w polskim i światowym ruchu olimpijskim. Od wielu lat była wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a od 1998 roku członkinią Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM