Naukowiec: Oceniamy historię Polski skrajnie - źle, lub dobrze. Ale jest coś, co wypieramy

Prof. Michał Bilewicz przekonywał w TOK FM, że ludzie starają się wypierać postawy bierności i obojętności. Dlatego przeszacowują zachowania rodaków z czasów II wojny światowej. Dlatego też, jak twierdzi, nie będzie hucznych obchodów 11 listopada.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Prof. Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW tłumaczył w programie Światopodgląd, że "bierność jest doświadczeniem, które ludzie chcą wypierać". 

- Podstawową potrzebą psychologiczną jest sprawstwo. Chcemy mieć kontrolę nad biegiem wydarzeń - mówił w programie Światopodgląd w TOK FM. 

Wyjaśniał, że ma z nią związek również praktyczny brak obchodów rocznicy odzyskania niepodległości. 

- Ten dzień nie będzie pełen fajerwerków, ponieważ jak popatrzymy na moment odzyskania niepodległości, to nie był on wywalczony. Coś, co zostało ukartowane za stołem negocjacyjnym w Paryżu, nie daje nam poczucia, że my sami to wywalczyliśmy i o tym jest bardzo trudno pamiętać - zaznaczył.  

Nie chcemy pamiętać o obojętności i bierności?

Polacy postrzegają swoich rodaków z czasów II wojny światowej jako dobrych, albo złych. Na pewno nie biernych. Specjalista tłumaczył, że debata po nowelizacji ustawy o IPN jeszcze bardziej spolaryzowała w tej kwestii polskie społeczeństwo. 

Zaznaczył, że podobnie jest z emocjami. Polacy chętniej mówią o współczuciu, litości, ale też o zawiści, nienawiści i antysemityzmie. 

- Obojętność jest czymś, o czym pamiętać nie chcemy - tłumaczył wyniki badań. Podkreślił jednak, że wszystko, co wiemy z psychologii, każe sądzić, że najbardziej powszechną reakcją w różnych sytuacjach jest właśnie bierność. 

Czytaj też: Jak Polacy wyobrażają sobie zachowania rodaków podczas II WŚ? "Poziom niewiedzy jest ogromny"

Dodał, że po debacie o ustawie o IPN jeszcze bardziej wzrosło przekonanie, że "byliśmy albo aniołami, albo diabłami". - Kiedy jedna strona idealizuje, mówi o sprawiedliwych, to druga ma potrzebę od razu zaznaczyć, że to nieprawda, że nie byli tylko sprawiedliwi - podkreślił. 

Z czego biorą się te dwie postawy?

Prof. Bilewicz wyjaśnia przekonanie o moralności rodaków dwiema przyjmowanymi przez współczesnych postawami: narcystycznej identyfikacji narodowej oraz konformizmie poznawczym. 

- Pierwsza to przywiązanie do swojego narodu w sposób, w którym tak naprawdę czuję, że nie zawsze byliśmy wielkimi bohaterami i że zdarzały się też straszne historie, o których nie chcemy mówić, ale boję się, że inni to wiedzą o nas i dlatego będę starał się wszystkim na świecie mówić, że jesteśmy moralni i nikogo nigdy nie skrzywdziliśmy - wyjaśniał oraz dodał, że jest to "typowo narcystyczna reakcja". 

Czytaj też: Marszałek Stanisław Tyszka (Kukiz'15) o ustawie IPN: Pełzamy na arenie międzynarodowej

- Konformizm poznawczy to przywiązanie do tego, co już wiem. Jeżeli dowiedziałem się czegoś w szkole, jak wyglądała nasza historia, to będę wierzył temu i będę negował wszystko inne, co nie pasuje mi do tej opowieści - tłumaczył dalej. 

Jak zaznaczył, nie wiadomo do końca, skąd bierze się natomiast hiperkrytycyzm, ale można zaobserwować, że "osoby które mają bardzo krytyczny stosunek do własnego narodu, zwykle mają hiperkrytyczny stosunek do samych siebie". 

Jakie skutki społeczne niesie postawa bierności? 

Zdaniem gościa Agnieszki Lichnerowicz największą konsekwencją niechęci do mówienia o codziennych doświadczeniach, a więc o zachowaniach biernych, jest to, "co dzieje się z muzeami, które próbują tę codzienność upamiętniać". 

Podkreślił, że w jego ocenie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin i Muzeum II Wojny Światowej spotkały się z absurdalną krytyką z obu stron sporu. 

- Z jednej strony mamy siłę państwa, polityków, którzy atakowali Polin i Muzeum II Wojny Światowej, za to, że próbowały pokazywać historię taką, jaka była - mówił prof. Bilewicz, tłumacząc, że dobrym przykładem takiego zachowania była krytyka ekspozycji w MIIWŚ, pokazującej uniwersalne doświadczenie cierpień wojennych. 

- Uniwersalizujące podejście spotkało się z bardzo ostrym atakiem polityków, którzy są zwolennikami idealistycznej narracji historycznej. Ale też pojawiły się ataki, że Muzeum II Wojny Światowej nie mówi w bardziej bezpośredni sposób o polskiej odpowiedzialności, że np. sposób, w jaki jest pokazane Jedwabne, nie jest wystarczająco dosadny - wyjaśniał.  

Tłumaczył, że jakakolwiek próba opowiadania o historii, która próbuje dociekać głębiej do ludzkich motywacji i próbuje rozumieć też bierność, spotyka się z dużym oporem z obu stron. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Aleksander Kwaśniewski: Premier Morawiecki powinien zostać badaczem IPN. Ma obsesję

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM